Kryzys znacząco odbił się na światowym handlu międzynarodowym. Jednak nasi eksporterzy wychodzą z niego obronną ręką dzięki temu, że wartość naszej waluty spadła. Za każde euro dostają znacznie więcej w przeliczeniu na
złote niż rok temu.
Wystarczy spojrzeć na statystyki handlu w euro, by zobaczyć, że skala naszych obrotów się zmniejszyła. Eksport spadł o 22,5 proc., a
import o 29,9 proc. (były warte odpowiednio 60,6 i 66,5 mld euro).
Ale dzięki temu znacznie poprawiło się saldo handlu zagranicznego - w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku deficyt sięgnął 5,9 mld euro, a rok temu wynosił aż 16,8 mld euro.
Ciągle najwięcej towarów sprzedajemy do Niemiec. Eksport do naszych zachodnich sąsiadów sięgnął w tym czasie 15,8 mld euro - to 26 proc. całości. Tym samym był o 19,1 proc. niższy niż rok wcześniej.
Wśród dziesięciu najważniejszych odbiorców nie było kraju, do którego nasza sprzedaż się zwiększała. Najmniej spadł eksport do Włoch (o 9 proc.) i Wielkiej Brytanii (o 13,6 proc.).
Ekonomiści przyznają, że lekka poprawa sytuacji u naszych partnerów handlowych wsparła eksport z Polski. Ale
Niemcy,
Francja i
Wielka Brytania wciąż są na minusie. A nasi zdobywcy zagranicznych rynków będą niebawem musieli stawić czoło umocnieniu złotego. O ile na koniec tego roku bankowi eksperci przewidują kurs euro mniej więcej na poziomie 4,15 zł, o tyle na koniec 2010 r. może to być nawet 3,50 zł.