Według nieoficjalnych informacji w piątek rezygnację z kierowania projektem platformy złożył Wiesław Łodzikowski, dyrektor biura technologii, inwestycji i zakupów TVP. Nie została ona jednak przyjęta. - Bez komentarza - ucina sam zainteresowany.
Platforma cyfrowa TVP wystartowała 15 września i od razu zaoferowała widzom TVP 1, TVP 2, TVP Info, TVP
Sport, TVP HD, TVP Kultura, TVP Historia oraz TVP Polonia. Były nadawane w systemie niekodowanym, a do ich odbioru wystarczyła antena satelitarna oraz odbiornik. TVP nie chce zajmować się ich dystrybucją i sprzedażą, więc to widzowie sami mają kupować je na wolnym rynku. Kanały nadawców prywatnych (Polsatu, Polsatu 2 oraz TVN i TVN 7) mają pojawić się w ofercie platformy dopiero 15 grudnia, a do ich odbioru potrzebna będzie specjalna karta, za którą jednorazowo widz miał zapłacić 50 zł. Ta sama karta ma umożliwiać również odbiór kanałów płatnych, o które miała stopniowo poszerzać się oferta platformy. TVP miała wprowadzić do sprzedaży karty w połowie grudnia.
Jednak okazało się, że są potrzebne już dziś. W czwartek
telewizja publiczna poinformowała w oszczędnym komunikacie, że "w ramach kolejnej fazy testów platformy cyfrowej" zaczyna kodować sygnał TVP 1, TVP 2, TVP HD i TVP Sport. W najgorszej sytuacji są ci, którzy zamówili sprzęt specjalnie po to, by odbierać nową platformę. Dystrybutorzy sprzętu są w panice. Janusz Sulisz, wydawca i naczelny branżowego magazynu "SatKurier", powiedział nam, że niektóre sklepy już złożyły
zamówienia na zestawy do odbioru platformy TVP. - Teraz ich instalatorzy odbierają telefony od klientów, którzy chcą wycofać się z zakupu - mówi Sulisz.
Bogusław Piwowar, p.o. szefa rady nadzorczej TVP, tłumaczył w poniedziałkowym "Dzienniku" decyzję o zakodowaniu programów kwestią praw autorskich. - Zagraniczne firmy, które sprzedają prawa do wydarzeń sportowych albo programów telewizyjnych, podpisują umowy na ich nadawanie na terenie jednego państwa. A sygnał z platformy TVP jest odbierany daleko poza naszymi granicami. Musielibyśmy teraz negocjować umowy (...) i najpewniej do tego dopłacać - mówi Piwowar.
W praktyce oznacza to, że TVP musiałaby dopłacać np. Universal Studios za to, że serial "Dr House" dzięki platformie TVP mogą oglądać nie tylko Polacy, ale również
Niemcy, Czesi czy Słowacy. A "Dr House" nie jest jedyną zagraniczną produkcją nadawaną przez telewizję publiczną.
- Nie jestem zaskoczony decyzją TVP. Od początku byłem ciekaw, jak oni chcą rozwiązać problem praw autorskich, skoro nie kodują sygnału - mówi pracownik jednej z konkurencyjnych platform. TVP zdecydowała się na niekodowaną emisję, tłumacząc to technologią "spot beam" oferowaną przez operatora satelitów SES Astra. Pozwala ona ograniczyć nadawany z satelity sygnał do określonego terytorium, w tym przypadku do terenu Polski. - Nie ma jednak możliwości wycięcia z mapy kraju niczym żyletką, zawsze pozostanie jakiś margines. Dlatego sygnał platformy jest dostępny częściowo na terenie Czech i Słowacji, na wschodzie Niemiec oraz w zachodniej części Białorusi i Ukrainy - mówi Krzysztof Surgowt, szef polskiego biura SES Astra. - W analogicznej sytuacji jest brytyjska BBC i jej platforma Freesat, która nie ma problemów z właścicielami praw autorskich.
Rada nadzorcza TVP obradowała nad projektem platformy cyfrowej w poniedziałek. Jak udało się nam dowiedzieć, jej członkowie zastanawiali się nad modelem biznesowym przedsięwzięcia. Mają twardy orzech do zgryzienia, bo kodowanie sygnału również oznacza dla spółki dodatkowe koszty, które mogą być nawet wyższe niż ewentualne dopłaty dla właścicieli praw autorskich.