Google nie podał powodów, dla których Levinson, dyrektor
Apple od 2000 r., a członek rady nadzorczej Google od pięciu lat, zrezygnował ze stanowiska. Nieprzypadkowo jednak z tego kroku zadowolona jest Federalna Komisja Handlu (FTC).
Jej przewodniczący, Jon Leibowitz, w krótkim komunikacie pochwalił obie spółki i Levinsona "za chęć rozwiania naszych wątpliwości bez konieczności wszczynania postępowania w sądzie".
Dwa miesiące wcześniej z zasiadania w radzie nadzorczej Apple, zrezygnował szef Google, Eric Schmidt. Jego podwójna rola zaniepokoiła FTC, która wszczęła postępowanie wyjaśniające, czy relacja Schmidta z Apple'em nie ogranicza konkurencji i nie łamie prawa antymonopolowego.
Poszło o to, że obie firmy, dotąd postrzegane jako sprzymierzeńcy w walce z dominującym Microsoftem, zaczynają wchodzić sobie w paradę - opracowany przez Google'a komórkowy system operacyjny
Android i zapowiadany system operacyjny na pecety
Chrome OS będą bezpośrednią konkurencją dla systemów Apple - na iPhone'a i na komputery Mac.
"Efektywność Erica jako członka rady nadzorczej Apple'a zostałaby znacznie ograniczona. Bo musiałby stronić od jeszcze większej liczby naszych spotkań, by uniknąć potencjalnego konfliktu interesów" - pisał wówczas Apple w komunikacie.
Po rezygnacji Levinsona, jednym bezpośrednim ogniwem łączącym obie spółki, jest były wiceprezydent Al Gore - zasiada w radzie nadzorczej Apple'a, jednocześnie jest doradcą Google'a.