- Łotwa musi ograniczyć wydatki w przyszłorocznym budżecie o 1,1 mld dol. - powiedział w Rydze Joaquin Almunia, unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych. - Cięcia budżetowe to bardzo bolesna droga, ale nie ma dla niej żadnej alternatywy. Wszystkie inne rozwiązanie są złe i jeszcze bardziej bolesne - dodał
Przebywający w Rydze Almunia przyznał, że nie widzi dla Łotwy innych możliwości wyjścia z kryzysu niż spełnienie warunków postawionych przez Komisję Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy - na podstawie tych uzgodnień Łotwa musi w przyszłorocznym budżecie zaoszczędzić 500 mln łatów (ok. 1,1 mld dol.), a deficyt budżetowy nie może przekroczyć 8,5 proc. PKB.
W projekcie przyszłorocznego budżetu Łotwie udało się na razie zaoszczędzić tylko 325 milionów łatów (ok. 800 mln dol.), co poważnie zaniepokoiło UE będącą gwarantem pożyczki dla bałtyckiego kraju - pod koniec 2008 roku Komisja Europejska, MFW, Bank Światowy i kilka europejskich krajów udzieliło Łotwie pożyczki o wartości 7,5 mld euro. Pojawiły się też pogłoski o możliwej dewaluacji łata.
Jednak pytany o to Almunia odpowiedział, że nie chce nawet rozważać takiej możliwości. Także we wtorek premier Łotwy Valdis Dombrovskis uspokajał, że po uwzględnieniu wartych 500 milionów łat cięć deficyt budżetowy w 2010 roku wyniesie 7,5 procent PKB.