- Musieliśmy pójść do sądu, bo moglibyśmy być oskarżeni o niegospodarność - tłumaczy rzecznik PKP Intercity Paweł Ney. - Próby polubownego rozwiązania sytuacji nie przyniosły efektów - dodaje.
Niecały rok temu spółka Przewozy Regionalne została oddłużona przez rząd i przekazana samorządom. Ale firma nie może wyjść na prostą. Tylko w tym roku jej zadłużenie względem spółek z grupy PKP osiągnęło już 280 mln zł (około 140 mln zł netto po uwzględnieniu długów spółek PKP względem PR). Spółce PKP Intercity zalega m.in. za sprzedaż swoich biletów. Spółce PKP
PLK za użytkowanie torów, a PKP SA m.in. za dzierżawę
nieruchomości.
- Przewozy Regionalne miały zapewnione, że w rok 2009 wchodzą bez grosza długu. Niestety, rząd nie wywiązał się z tej obietnicy i już w chwili usamorządowienia spółka miała 360 mln zł zadłużenia - mówi "Gazecie" Tomasz Moraczewski, prezes spółki Przewozy Regionalne. - Warto zadać sobie pytanie, jak dochodową spółką musiałyby być Przewozy Regionalne, aby spłacać zaległe i bieżące zobowiązania? - pyta.
Zarząd spółki odwołał się już od decyzji sądu o egzekucji komorniczej. - W naszej ocenie działania
komornika były przedwczesne, bo decyzja sądu nakazująca spłatę długów nie jest prawomocna - mówi Moraczewski. Uspokaja klientów, że pociągi Przewozów Regionalnych kursują bez zakłóceń, a działalność firmy w najbliższym czasie nie jest zagrożona. - Jednak gdyby PKP w dalszym ciągu podejmowało działania na szkodę Przewozów Regionalnych, nie można wykluczyć, że dalsze funkcjonowanie spółki w obecnym kształcie może być zagrożone - ostrzega.
A kolejne kłopoty już się zbliżają. Pozew do sądu o odzyskanie należności (ponad 30 mln zł) złożyły już PKP SA - Sąd go rozpatruje - mówi Michał Wrzosek, rzecznik PKP SA.
Prawdziwą bombą może być jednak nieuregulowanie na czas sprawy ugody restrukturyzacyjnej z 2004 r. Wtedy potężnie niedofinansowana i zadłużona firma PKP Przewozy Regionalne porozumiała się z wierzycielami - innymi spółkami PKP - dzięki czemu umorzono jej 40 proc. zadłużenia, czyli 760 mln zł. Gigantyczne długi przewoźnika spowodowane były tym, że przez kilka lat nie płacił innym firmom m.in. za prąd czy dostęp do torów. W latach 2001-04 PR nie były dostatecznie dofinansowywane przez państwo i brakowało im na regulowanie zobowiązań.
Warunkiem była jednak stopniowa spłata pozostałych długów i regulowanie na bieżąco zobowiązań. Jak pokazał już pozew Intercity, Przewozy Regionalne na bieżąco płatności nie regulują. A jeśli warunki nie będą spełnione do 29 listopada (wtedy decyzję o ugodzie ma podjąć minister infrastruktury), to PR będą musiały zwrócić 760 mln zł z odsetkami, czyli około 1,5 mld zł. Tym samym Przewozom Regionalnym groziłoby bankructwo.