Według analityków Erste, na tempo wzrostu
PKB po 2010 roku największy wpływ będzie miała malejąca wartość inwestycji, która zaszkodzi produkcji. Erste szacuje, że w stosunku do poziomu z lat 2005-2007 liczba inwestycji może spaść nawet o 40 proc. Zmniejszenie się inwestycji ma nie tylko negatywny efekt w bliskiej perspektywie czasu, ale także może obniżyć poziomy produkcji w dłuższym okresie" - głosi raport.
"Na przyszłoroczne tempo wzrostu najsilniej wpłynie niska baza eksportowa oraz zmniejszający się negatywny efekt spadku zapasów w magazynach" - dodają analitycy Erste. Ich zdaniem polska gospodarka najlepiej ze wszystkich państw z Europy Środkowo-Wschodniej poradziła sobie z kryzysem i jako jedyna uniknęła recesji.
Erste przedstawiło na razie jedną z najbardziej optymistycznych dla polskiej gospodarki. Pod koniec września brytyjski bank HSBC podniósł prognozę wzrostu dla polskiej gospodarki na lata 2009-2010 uznając, że w tym roku nasze PKB wzrośnie o 1,0 proc., a w przyszłym o 2,0 proc. Z kolei na początku października swoje prognozy skorygował także Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zdaniem Funduszu w tym roku PKB Polski wzrośnie o 1,0 proc., a w 2010 nasza gospodarka ma wzrosnąć aż o 2,2 proc.