W ramach porozumienia "Tepsa" zobowiązuje się do inwestycji - w ciągu trzech lat ma powstać 1 mln linii umożliwiających dostęp do internetu o prędkości 6 Mb/s oraz do 200 tys. linii o niższej przepływności. Połowę będą stanowić zupełnie nowe linie, połowę - unowocześnione. W UKE obiecuje, że nie będzie podwyższać w tym czasie stawek hurtowych na łącza TP udostępniane operatorom alternatywnym.
- Efekty porozumienia mają być widoczne już na początku 2010 r., bo wtedy powinny zostać położone pierwsze kable - mówi "Gazecie" Anna Streżyńska, prezes UKE.
Zdaniem szefa TP Macieja Wituckiego inwestycje spełniające warunki porozumienia mogą kosztować operatora nawet 3 mld zł.
Tomasz Kulisiewicz, analityk firmy doradczej Audytel, twierdzi, że takie warunki porozumienia to sukces.
- Zyskujemy wszyscy, bo zwiększy się liczba nowych linii, a ponad milion szybkich łącz to bardzo dużo. Dla TP to także dobra wiadomość, bo uniknie podziału - zaznacza analityk.
Podpisanie dokumentu jest niemal pewne, mimo że prace nad jego ostatecznym kształtem wciąż trwają. UKE czeka jeszcze na wyniki niezależnego audytu oprogramowania w TP. To ważne, bo złe działanie bazy danych Telekomunikacji było jednym z podstawowych zarzutów, jakie operatorzy alternatywni wytaczali przeciwko byłemu monopoliście. Zdaniem KIGEiT - Izby reprezentującej kilkudziesięciu konkurentów TP - największy gracz dyskryminuje rywali, nie udostępniając im takich samych informacji o klientach, jakie ma jego własna część detaliczna. Według przedstawicieli Izby z bazy danych raz po raz "znikały" całe budynki, co sprawiało, że operatorzy alternatywni nie mieli pełnego wglądu w potencjalną bazę abonentów.
Efekt? Cierpi konkurencyjność rynku, co boleśnie odczuwają klienci telekomów. Audyt systemów IT ma dać odpowiedź na pytanie, czy taka dyskryminacja raz na zawsze się zakończy.
Podpisanie porozumienia między regulatorem a TP oznacza, że nie będzie podziału operatora na część hurtową i detaliczną. UKE zostawia sobie jednak furtkę. - Anna Streżyńska zapowiadała dwa miesiące temu, że ostateczną decyzję o zarzuceniu pomysłu separacji podejmie jesienią 2010 r. Do tego czasu sprawdzi, jak TP wypełnia warunki porozumienia. - Podziału nie będzie, o ile "Tepsie" nie powinie się w tym czasie noga i będzie wypełniać swoje zobowiązania - mówiła prezes UKE.
Na razie Streżyńska chwali postępowanie TP.
- Nasze spotkania przebiegają w dobrej atmosferze. Przez ostatnie lata w TP panowała atmosfera wojny z regulatorem i rynkiem narzucana pracownikom z góry. Teraz już tego nie ma. Potrzebę współpracy rozumieją zarówno władze TP, jak i przedstawiciele France Telecom, największego inwestora polskiej spółki - przekonuje Streżyńska.
Prezes UKE przyznaje, że efekt porozumienia nie będzie identyczny z efektami, jakie przyniosłaby separacja.
- W zamian otrzymujemy jednak znaczące przyspieszenie w najważniejszych sprawach - przede wszystkim zaprzestaniu dyskryminowania operatorów alternatywnych - mówi Streżyńska.