Jeszcze we wrześniu 2008 r.
wynagrodzenia w przedsiębiorstwach rosły o 10 proc. w skali roku. Wtedy polska gospodarka nie czuła jeszcze w pełni poważnego spowolnienia gospodarczego, które nastąpiło w kolejnych miesiącach. Teraz o takim wzroście płac nie mamy co marzyć.
- Dane o płacach są trochę powyżej oczekiwań, ale w dalszym ciągu jest to poziom, który jest poniżej inflacji, więc realne płace w dalszym ciągu się kurczą - powiedział Reutersowi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Według GUS wrześniowa
inflacja sięgnęła 3,4 proc.
- Spodziewamy się, że w najbliższych miesiącach tempo wzrostu płac będzie się stabilizowało w okolicach 3 proc. - napisał w komentarzu Adam Antoniak, starszy ekonomista Banku BPH.
Od początku tego roku wynagrodzenia w przedsiębiorstwach rosły coraz wolniej. Przedsiębiorcy zrozumieli, że nie uciekną przed światowym kryzysem, który zaczął się rozlewać po świecie. Firmy zaczęły zaciskać pasa, rozpoczęły mocne cięcie kosztów i restrukturyzacje zatrudnienia.
W niektórych sektorach zanotowano wręcz obniżkę średnich wynagrodzeń. Chodzi tu głównie o te branże przemysłu, które najbardziej odczuły skutki kryzysu. W produkcji pozostałego sprzętu transportowego płace w sierpniu były o 7 proc. niższe niż rok wcześniej, w branży produkującej metale o 6 proc., a w produkcji maszyn i urządzeń - o 1 proc.
We wrześniu zatrudnienie w firmach zatrudniających powyżej dziewięciu osób wyniosło 5266,5 tys., o 0,1 proc. mniej niż w sierpniu i aż o 2,4 proc. mniej niż rok wcześniej. W ciągu roku firmy zlikwidowały więc 130 tys. miejsc
pracy.
- Przedsiębiorstwa dalej redukują zatrudnienie, choć to tempo nie jest tak wysokie jak na początku roku - uważa Maliszewski.
- Dane z sektora przedsiębiorstw wskazują, że
rynek pracy pozostaje pod presją, co stanowi główne zagrożenie dla tempa
wzrostu gospodarczego w średnim okresie, ze względu na negatywny wpływ na dynamikę dochodów gospodarstw domowych - uważa Adam Antoniak.