Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Google: Mamy szybszy wzrost, będziemy przejmować

Vadim Makarenko, Reuters, AP
2009-10-16, ostatnia aktualizacja 2009-10-16 20:21

Największa wyszukiwarka internetowa na świecie opublikowała wyniki za III kwartał. Jej przychody i zyski rosną szybciej niż w II kwartale. Prezes zapowiada przejęcia.

Przychody Google'a wzrosły do 5,94 mld dol., czyli o 7 proc. wobec analogicznego okresu zeszłego roku. W II kwartale tego roku wzrost przychodów wahał się na poziomie 3 proc. Z kolei zysk netto spółki osiągnął 1,64 mld dol. i był o 27 proc. wyższy niż przed rokiem. - Co do wzrostu gospodarczego wciąż pozostaje sporo niepewności, ale my uważamy, że najgorsze już za nami, i widzimy dużo oznak tego we wszystkich branżach, które są w polu naszego zainteresowania - powiedział Eric Schmidt, prezes Google'a. Według szefów wyszukiwarki w III kwartale więksi reklamodawcy wydawali więcej pieniędzy na linki sponsorowane, a konsumenci chętniej kupowali przez internet.

Google rośnie szybciej niż reszta

Nie wszyscy zauważyli poprawę. Z danych Internet Advertising Bureau wynika, że wydatki na reklamę w sieci za oceanem zmalały w I połowie br. o 5,3 proc. wobec analogicznego okresu 2008 r. Analitycy oczekują wzrostu całego rynku dopiero w przyszłym roku. Jednak Google, który gros przychodów czerpie ze sprzedaży linków sponsorowanych, powraca do formy szybciej niż większość spółek internetowych. Skuteczność jego reklam tekstowych jest bowiem łatwo zmierzyć, a gigant coraz częściej rozlicza się z reklamodawcami w oparciu o efekty kampanii, a nie o liczbę wyświetleń.

Coraz lepiej radzą sobie również inne projekty giganta. Patrick Pichette, dyrektor finansowy Google'a, poinformował, że coraz więcej pieniędzy przynosi serwis YouTube, który wyszukiwarka przejęła w 2006 r. za 1,65 mld dol. Pichette potwierdził wcześniejsze zapowiedzi, z których wynikało, że największy serwis z plikami wideo stanie się rentowny już "w nieodległej przyszłości".

Przejęcia i wzrost zatrudnienia

W efekcie w siedzibie koncernu w Mountain View powstają plany szybkiej ekspansji. - Jesteśmy gotowi do strategicznych przejęć, zarówno małych firm, jak i dużych - mówi prezes Google'a i dodaje, że jego firma mogłaby przejmować dużą spółkę "co rok albo dwa". Koncern ma powrócić też do zatrudniania. Jego szefowie nie ujawnili skali planów rekrutacyjnych, ale zdradzili, że połowa nowych miejsc pracy będzie przeznaczona dla programistów.

Google w biznesie księgarskim

Ogłaszając wyniki finansowe, Google poinformował również, że będzie sprzedawał książki w wersji elektronicznej. Jego nowy serwis Google Editions będzie pośrednikiem pomiędzy księgarniami oraz końcowym odbiorcą. Internauta będzie mógł kupić książkę bezpośrednio od Google'a albo od jednego ze sklepów korzystających z Google Editions. Sprzedaż ma ruszyć w I połowie 2010 r., a w ofercie znajdzie się 400-600 tys. tytułów. Nabywcy będą mogli czytać e-książki na telefonach komórkowych, laptopach oraz specjalnych czytnikach.

- Spodziewamy się, że większość przychodów dostaną księgarze, a nie Google. Jesteśmy hurtownią książek, dystrybutorem - tłumaczył Tom Turvey, szef programu Google Book Search, podczas Targów Książki we Frankfurcie. Ci, którzy będą chcieli kupić książkę za pośrednictwem nowego serwisu Google'a od działającej w sieci księgarni, będą musieli korzystać z systemu płatności - Google Checkout. Dzięki niemu spółka ma inkasować 55 proc. wartości każdej transakcji, a następnie zwracać zdecydowaną większość tych pieniędzy sklepom. Pozostałe 45 proc. zainkasuje wydawca, który będzie ustalał cenę książki. Jeśli zdecydujemy się na zakup książki bezpośrednio od Google'a, do kieszeni spółki powędruje 37 proc. ceny, a pozostałe 63 proc. dostanie wydawca.

Ugoda wciąż pod znakiem zapytania

Tymczasem nie cichnie krytyka pod adresem programu skanowania książek prowadzonego przez koncern. 9 listopada sąd ma rozpatrzyć ugodę zawartą przez Google'a z amerykańskimi wydawcami. Jednak Departament Sprawiedliwości uważa, że nie powinna ona zostać zatwierdzona, gdyż "budzi poważne obawy prawne" i może być sprzeczna z amerykańskim prawem antymonopolowym. W czwartek do skanowania książek odniosła się nawet kanclerz Niemiec Angela Merkel. W swoim cotygodniowym nagraniu wideo powiedziała, że internet niesie "istotne zagrożenia" dla praw autorów. - Dla niemieckiego rządu jest jasne, że prawa autorskie mają być chronione również w sieci. Dlatego odrzucamy książki zeskanowane bez ochrony praw, jak robi to Google - mówi Merkel.

David Drummond, radca prawny koncernu, uznał krytykę niemieckiego rządu za wynik "nieporozumienia".

Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -

pobierz aplikację!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.5

2 głosy

Brak komentarzy