Jeszcze we wrześniu 2008 r.
wynagrodzenia w przedsiębiorstwach rosły o 10 proc. w skali roku. Teraz o takim wzroście płac nie mamy co marzyć.
Średnia
pensja w sektorze przedsiębiorstw wyniosła we wrześniu 3283,18 zł brutto - o 3,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wzrost był nieco wyższy, niż spodziewali się ekonomiści rynkowi, jednak w dalszym ciągu nie przewyższał tempa wzrostu cen. Wrześniowa
inflacja wyniosła bowiem 3,4 proc.
Od początku tego roku wynagrodzenia w przedsiębiorstwach rosły coraz wolniej. Przedsiębiorcy zrozumieli, że nie uciekną przed światowym kryzysem, który zaczął się rozlewać po świecie. Firmy zaczęły zaciskać pasa, rozpoczęły mocne cięcie kosztów, pracownicy przestali liczyć na podwyżki.
W niektórych sektorach zanotowano wręcz obniżkę średnich wynagrodzeń. Chodzi tu głównie o te branże przemysłu, które najbardziej odczuły skutki kryzysu. W branży metalurgicznej płace w sierpniu były o 7 proc. niższe niż rok wcześniej, w branży produkującej metale o 6 proc., a w produkcji maszyn i urządzeń - o 1 proc.
Za redukcją kosztów poszły też zwolnienia. We wrześniu zatrudnienie w firmach zatrudniających powyżej dziewięciu osób wyniosło 5266,5 tys. osób, aż o 2,4 proc. mniej niż rok wcześniej. Ekonomiści spodziewają się jednak, że sytuacja powoli będzie się stabilizować.
- We wrześniu zredukowano jedynie 3,8 tys. miejsc
pracy, co jest znacznie lepszym wynikiem w stosunku do spadków rzędu 20 tys. z początku roku. Pod koniec roku możliwe jest przyspieszenie spadków zatrudnienia w związku z realizacją zaplanowanych zwolnień grupowych. Nie oczekujemy już jednak lawinowego spadku zatrudnienia, jak miało to miejsce na początku roku - uważa Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku Millennium.
Ponieważ sytuację trudno nazwać komfortową, Polacy nie będą żądać podwyżek płac, tak jak to było dwa lata temu. Zdaniem Adama Antoniaka, ekonomisty Banku BPH, słaby wzrost dochodów gospodarstw domowych będzie głównym zagrożeniem dla tempa
wzrostu gospodarczego w średnim okresie.