Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Wiadomości gospodarcze

Zmieni się prezydent, będzie reforma finansów

Agata Nowakowska
2009-10-16, ostatnia aktualizacja 2009-10-16 20:29

Rząd pracuje nad planem działania na najbliższe dwa lata. Jego częścią będzie Wieloletni Plan Finansowy Państwa, za który odpowiada minister finansów Jacek Rostowski. Wymusza to nowa ustawa o finansach publicznych wchodząca w życie w styczniu.

Minister finansów Jacek Rostowski pytany, kiedy nasz deficyt sektora finansów publicznych (poza budżetem także deficyt samorządów i państwowych funduszy) wróci do zdrowia, czyli zalecanych przez Brukselę nie więcej niż 3 proc. PKB, nie udziela jasnych odpowiedzi.

Podtuczony deficyt to dla inwestorów sygnał, że kraj jest mocno zadłużony, mniej wiarygodny kredytowo, co oznacza, że za zaciągane pożyczki przyjdzie nam płacić więcej. Poza tym z takim deficytem nie da się wejść do strefy euro.

- Od połowy 2010 r. sytuacja finansów publicznych zacznie się poprawiać. Kiedy osiągniemy 3 proc. PKB, trudno powiedzieć. Chcielibyśmy jak najszybciej, bo chcemy szybko przyjąć euro - mówił podczas jednej z konferencji prasowych minister Rostowski. Rząd nie podaje już jednak żadnej daty, bo się sparzył.

Dlaczego niby sytuacja finansów publicznych miałaby się poprawić już w przyszłym roku, skoro deficyt sektora według NBP ma dobić do 7 proc. PKB, a według Komisji Europejskiej - do 7,3 proc. PKB? Przecież minister Rostowski - jak sam wyznał - nie kwestionuje tych prognoz.

Polska już teraz jest objęta przez Brukselę tzw. procedurą nadmiernego deficytu, bo już w 2008 r. przeholowaliśmy z deficytem sektora (wyniósł 3,9 proc. PKB). Teoretycznie grozi nam to nawet utratą części unijnych pieniędzy, jednak Bruksela nigdy się do tego nie posunęła. Już w 20 na 27 krajów Unii deficyt przekracza dozwolony pułap. Jeszcze w listopadzie KE ma ogłosić terminy, w których poszczególne kraje, w tym Polska, muszą obniżyć swoje deficyty. Z powodu kryzysu te terminy mogą zostać wydłużone.

Jeszcze w grudniu resort finansów prześle Komisji Europejskiej najnowszy program konwergencji (robimy to dwa razy do roku). Pokazujemy w nim swoje dobre chęci, jak chcemy schodzić z deficytem w dół w kolejnych latach. Musimy też podać rok, w którym zjedziemy z deficytem do 3 proc. PKB.

Zanim to się stanie, według zapowiedzi ministra Rostowskiego resort przygotuje wstępny plan finansowy na kolejne trzy lata. Obowiązek taki nakłada na ministra nowa ustawa o finansach publicznych, która wchodzi w życie 1 stycznia 2010 r.

- Rząd przyjmie plan finansowy na kolejne trzy lata, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, w lipcu przyszłego roku - poinformował już minister Rostowski.

Co musi się znaleźć w tym planie? Zgodnie z ustawą o finansach Wieloletni Plan Finansowy Państwa ma być sporządzany na cztery lata (rok budżetowy plus następne trzy). Ma zawierać m.in.: dane makro, "kierunki polityki fiskalnej", prognozy dochodów i wydatków oraz deficytu. By to zrobić, trzeba mieć jakiś plan.

Być może dlatego rząd pracuje nad planem działania do końca kadencji. - To będzie plan rozwoju i konsolidacji finansów. Z obrony przed kryzysem pozwoli nam wejść na ścieżkę wspierania rozwoju - mówi minister Michał Boni, szef zespołu doradców premiera Donalda Tuska. W tym planie mają się znaleźć "elementy reformy finansów publicznych".

Jak rząd chce osiągnąć pożądaną wielkość deficytu sektora? Wyjścia są dwa: (można robić niewiele i liczyć na to, że jak gospodarka wystrzeli w górę, dochody z podatków będą wyższe - i deficyt, porównywany do PKB, sam spadnie; (trzeba zabrać się do reformy wydatków lub zwiększania podatków, albo obu tych rzeczy naraz.

Na pierwszy wariant nie ma co liczyć. W kolejnych latach gospodarka polska będzie rosnąć, ale w przeciętnym tempie. Resort szacuje, że w latach 2011-13 gospodarka wzrośnie o: 2,8 (2011), 3,0 (2012) i 3,4 proc. (2013). To za mało. - Gospodarka musiałaby rosnąć co najmniej w tempie 4-7 proc. PKB, by to zadziałało - ocenia b. wiceminister finansów Stanisław Gomułka.

Ekonomiści od lat wskazują, co zrobić, by odciążyć finanse: (zrównać, a nawet podnieść wiek emerytalny; (ograniczyć przywileje emerytalne: górnikom, policjantom, wojskowym; (zreformować KRUS, bo dziś nawet bogaty rolnik płaci bardzo niskie składki; (poszerzyć bazę podatkową m.in. o rolników, którzy nie płacą dziś podatku dochodowego; (uzależnić pomoc społeczną od majątku, a nie dochodu.

- Ten rząd wyraźnie powiedział, że dopóki nie zmieni się prezydent, który wetuje wszystkie ustawy, nie ma mowy o reformach. Nowy prezydent będzie w grudniu, czyli w przyszłym roku nie będzie zmian. Na wiosnę 2011 mamy wybory do parlamentu, czyli na poważnie o jakichś reformach możemy mówić dopiero przy okazji budżetu na 2012 r. - uważa prof. Gomułka.

Jeśli w tym roku dług publiczny przekroczy 55 proc. PKB, co jest możliwe, w 2012 r. rząd zgodnie z ustawą o finansach publicznych będzie musiał przygotować budżet, w którym wydatki mają pokrycie w dochodach. Rząd będzie musiał przygotować pakiet na jakieś 70-80 mld zł oszczędności i nowych dochodów.

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

1 głos

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20