W piątek w miejscowości Kecskemét pod Budapesztem niemiecki koncern Daimler zaczął budowę fabryki aut Mercedesa, pierwszej w Europie za granicą Niemiec. Węgrzy mają powody do zadowolenia. Bo chociaż są krajem "niewiarygodnym", jak ocenił nasz minister finansów Jacek Rostowski, i z powodu kryzysu finansowego musiały prosić Międzynarodowy Fundusz Walutowy o 25 mld dol. pomocy, to w zeszłym roku pokonały Polskę w rywalizacji o fabrykę Mercedesa.
Polska oferowała działkę w
Opolu, tuż przy autostradzie A4 prowadzącej do Niemiec i Czech. Ale Daimler wolał działkę na Węgrzech, do której trzeba dopiero dobudować autostradę i linię kolejową.
Było się o co bić. Od 2012 r. z taśm produkcyjnych zakładu w Kecskémet będzie zjeżdżać do 200 tys. mercedesów klasy A i B. W zakładzie pracować ma 2,5 tys. osób, a dodatkowe 10 tys. zatrudnią kooperanci fabryki. Budowa fabryki będzie kosztować 800 mln euro, co jest największą inwestycją w dziejach Węgier. W czerwcu br. na budowę fabryki Europejski Bank Inwestycyjny, finansowe ramię UE, przyznał 400 mln euro kredytu. A w lipcu Komisja Europejska zgodziła się, aby Budapeszt przyznał na wsparcie inwestycji 111,5 mln euro - gotówką i w ulgach podatkowych. Do upadku muru berlińskiego Węgrzy w ogóle w ogóle nie produkowali aut osobowych, a teraz mają u siebie zakłady Suzuki i Audi oraz produkują silniki dla VW i
Opla. Po otwarciu fabryki mercedesów i planowanym przeniesieniu z Niemiec produkcji silników do opli po kryzysie Węgrzy będą produkować 600 tys. aut rocznie i ok. 3 mln silników rocznie.
Cieszą się też w Rumunii, która w tym roku dostała od
MFW ponad 17 mld dol. pomocy. We wrześniu Ford zaczął montaż dostawczych Transitów w dawnej fabryce aut Daewoo, którą amerykański koncern przejął za 57 mln euro. Ale to dopiero początek. Bo do 2012 r. rumuńskie zakłady Forda zaczną produkcję dwóch modeli małych aut - do 300 tys. sztuk rocznie, a ponadto 300 tys. nowoczesnych silników. Wartość swojej inwestycji w Rumunii Ford oszacował na 675 mln euro. W tym roku Europejski Bank Inwestycyjny pożyczył na nią 400 mln euro plus 200 mln euro dla niemieckich zakładów Forda na konstrukcję aut, które będą produkowane w Rumunii. A Bukareszt - za zgodą KE - z funduszy unijnych na wsparcie inwestycji przeznaczył 143 mln euro. Dzięki inwestycji Forda zatrudnienie w dawnej fabryce Forda wzrośnie z 4 tys. do co najmniej 7 tys. osób, a
gospodarka Rumunii do 2020 r. zyska 50 mld euro.
W sierpniu w błyskawicznym tempie EBI zatwierdził też 83 mln euro kredytu na centrum badawcze Renault w Rumunii. Francuski koncern dziesięć lat temu przejął producenta aut Dacia i zainwestował już ponad 1,5 mld euro w modernizację i rozbudowę zakładów, które produkują popularne także na Zachodzie auta Logan i Sandero.
Kryzys nie zatrzymał też inwestycji u naszych południowych sąsiadów. Wiosną Volkswagen zapowiedział, że wyda 308 mln euro, aby od 2011 r. produkować w swoich zakładach w Bratysławie nowego mikrovana. Dzięki temu w zakładzie zatrudniającym 7,8 tys. ludzi powstanie 1,5 tys. nowych miejsc pracy. A w zeszłym tygodniu Skoda zwróciła się do EBI o 300 mln euro kredytu na rozbudowę centrum badawczego i projektowanie nowych aut.