Według Komisji Europejskiej zakaz jest sprzeczny z prawem UE, przede wszystkim z zasadą swobodnego przepływu towarów na wspólnym rynku UE. Zdaniem KE auta z kierownicą po prawej stronie, dostosowane do ruchu lewostronnego, są z powodzeniem rejestrowane nie tylko w Wlk. Brytanii, ale także w innych państwach UE, gdzie obowiązuje ruch prawostronny. Jeśli
Polska nie zmieni przepisów, to według PAP Komisja zamierza nas pozwać do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
Z żądaniem zezwolenia na rejestrację aut z kierownicą po prawej stronie KE zwróciła się do rządu po skardze mieszkańca Kielc, który nie mógł zarejestrować takiego pojazdu. - Nie dostaliśmy jeszcze tego pisma - powiedział "Gazecie" rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński, dodają, iż rząd zamierza bronić tego zakazu ze względu na bezpieczeństwo drogowe. W czasie wyprzedzania kierowca takiego pojazdu na drogach o ruchu prawostronnym z opóźnieniem dostrzega pojazd nadjeżdżający z przeciwka i zwiększa ryzyko zderzenia czołowego. Należy również zmienić ustawienie świateł, bo inaczej
samochody z kierownicą po prawej stronie mogą oślepiać kierowców aut nadjeżdżających z przeciwka.
Pod względem liczby śmiertelnych wypadków Polska jest na czele państw UE i Komisja Europejska nieraz nas za to upominała. Oprócz tysięcy tragedii ludzkich obciążą to również gospodarkę polski miliardami złotych strat rocznie (m.in. z powodów kosztów ratowania i leczenia ofiar wypadków oraz kosztów ubezpieczeń i napraw samochodów).
Zniesienie zakazu rejestracji samochodów z kierownicą po prawej stronie może spowodować napływ do Polski wielkiej liczby używanych aut z Wlk. Brytanii. - Ostrożnie szacuję, że może chodzić o 100 tys. aut rocznie - powiedział "Gazecie" Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, stowarzyszenia przedstawicielstw koncernów samochodowych.
Tymczasem zdaniem Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Drogowego jednym z powodów fatalnej sytuacji w bezpieczeństwie ruchu drogowego w nowych państwach członkowskich UE w Europie Środkowej jest przestarzały park samochodowy w tych państwach, a także
import na masową skalę używanych aut z Zachodu, wśród których jest wiele źle naprawionych aut powypadkowych.
Rząd ułatwił sprowadzanie takich powypadkowych aut. Od 22 września zniesiono obowiązek wstępnych badań technicznych używanych pojazdów z importu przed pierwszą rejestracją w Polsce. Taką zmianę wprowadził Sejm, nowelizując na wniosek rządu ustawę
prawo o ruchu drogowym. Kontrole używanych aut z importu przed ich dopuszczeniem do ruchu w Polsce nie podobały się KE, chociaż dyrektywy UE zezwalają na dodatkowe badania techniczne aut ze względu na bezpieczeństwo drogowe i ochronę środowiska, a w UE nie ma wspólnych, europejskich standardów badań technicznych samochodów.
Zdaniem KE sprawdzanie, czy używane
auto z importu ze względu na stan techniczny można w ogóle dopuścić do jazdy, było sprzeczne z zasadą swobodnego przepływu towarów. Polska nie chciała znieść wymogu badań, więc KE pozwała nas do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. A ten uznał, że dotychczasowe przepisy były sprzeczne z prawem UE. Rząd nie zastanawiał się jednak nad poprawą przepisów i w ogóle zrezygnował ze sprawdzania stanu technicznego importowanych aut. Obecnie można w Polsce zarejestrować aut, które przywieziono na lawecie po ciężkim wypadku.