Bez ryzyka nie ma zabawy. Amerykańskie władze i tak dobrze wykorzystały umowę ze Szwajcarami, bo straszak w postaci listy z 4,5 tys. nazwisk skłonił do ujawnienia kont aż 7,5 tys. obywateli. Pozostali podjęli ryzykowną grę z fiskusem.
Jak ryzykowną? Podobno prokuratorzy już przygotowują 150 spraw przeciwko osobom ukrywającym majątek za granicą. Urząd skarbowy IRS (Internal Revenue Service) musi jeszcze skonfrontować ze sobą obie listy - amerykańskich klientów przekazanych przez UBS i obywateli, którzy zdecydowali się na ujawnienie kont w ramach abolicji. Na tej drugiej znalazły się konta w 70 krajach na sześciu kontynentach zawierające od 10 tys. dolarów do ponad 100 mln.
Stawką w grze jest połowa majątku ukrywanego w raju podatkowym. Tyle rekwiruje IRS, gdy wytropi nielegalne konto. Co gorsze, może, choć nie musi, zabrać taką sumę w każdym roku istnienia rachunku, więc wystarczy, że IRS wie o nielegalnym koncie od dwóch lat i niesforny podatnik ma pieniądze z głowy. Obok aktywów fiskusa interesują też adresy i telefony
doradców podatkowych, inwestycyjnych oraz księgowych i zagranicznych bankierów, którzy pomagają zamożnym klientom obchodzić amerykańskie prawo.
Żarty się skończyły. Inspektorzy podatkowi IRS otworzyli nowe biura śledcze w Pekinie,
Sydney i Panamie. W przyszłym roku fiskus zatrudni dodatkowo 800 osób, głównie w swoich 11 zagranicznych oddziałach, w tym w Hongkongu i na
Barbados. Łącznie z dobrowolnie ujawnionymi urząd skarbowy wziął pod lupę 11 tys. kont zagranicznych, poinformował jeden z jego przedstawicieli i podkreślił, że w najbliższych latach IRS będzie działał bardzo agresywnie i nie zamierza ograniczyć śledztwa do jednego banku w Szwajcarii.
Podatników, którzy dobrowolnie wyszli z szarej strefy, chroni tajemnica podatkowa, ale muszą zapłacić 20 proc. sumy zdeponowanej na zagranicznym koncie. Inspektorzy podatkowi wezmą pod uwagę najwyższy stan konta w ostatnich sześciu latach. W przypadku, gdy konto jest nieaktywne, fiskus zabierze tylko 5 proc.
Jeden z klientów UBS został już skazany prawomocnym wyrokiem. Igor Olenicoff przyznał się do ukrywania 200 mln dolarów w Szwajcarii. Dostał dwa lata w zawieszeniu, 120 godzin prac społecznych i 52 mln kary. Jego doradca z ramienia UBS Bradley Birkenfeld, który przyznał się do pomocy klientowi w uniknięciu podatków w wysokości 7,2 mln dolarów, został skazany na 40 miesięcy więzienia.
Właśnie Birkenfeld jest kluczową postacią w ujawnieniu władzom federalnym listy klientów UBS. Co ciekawe, skorzystał z przepisu mówiącego o tym, że osoba, która pomaga IRS odzyskać należne podatki, ma pewien udział w odzyskanych sumach. Choć w styczniu zaczyna odsiadkę, będzie na pewno bogatym człowiekiem. Ciekawe, czy zdeponuje swój majątek w krajowym banku.