Biznes Ludzie Pieniądze

Europa w złym klimacie przed szczytem w Kopenhadze

Konrad Niklewicz
19.10.2009 , aktualizacja: 19.10.2009 20:45
A A A Drukuj
Unijne rządy ustalają stanowisko UE na szczyt klimatyczny w Kopenhadze. Prognozy są złe: nikt nie chce rozmawiać o pieniądzach. A bez twardej deklaracji pomocy finansowej dla krajów biedniejszych szanse na światowe porozumienie maleją
Demonstranci w Brukseli przypominają, że koniecznie są odpowiednie działania w związku ze zmianami klimatycznymi
Fot. Virginia Mayo AP
Demonstranci w Brukseli przypominają, że koniecznie są odpowiednie działania w związku ze zmianami klimatycznymi
Do ONZ-owskiego szczytu klimatycznego w Kopenhadze zostało już tylko 47 dni. I z każdym mijającym dniem sytuacja robi się coraz bardziej nerwowa. Szczyt w stolicy Danii miał doprowadzić do zawarcia nowego międzynarodowego porozumienia o redukcji emisji gazów cieplarnianych. Zastąpiłoby ono wygasający wkrótce protokół z Kioto i - zdaniem większości naukowców - mogłoby uratować świat przed klimatyczną katastrofą, która nas czeka, jeśli średnia temperatura podniesie się w ciągu następnej dekady o więcej niż 2 stopnie Celsjusza. - Jeśli nie porozumiemy się teraz, w Kopenhadze, będzie już za późno. Dla ziemi nie ma planu "B" - ostrzegał w poniedziałek premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown.

Niestety, im bliżej szczytu, tym większe jest ryzyko, że negocjacje zakończą się fiaskiem. Bo najbogatsze państwa świata (Unia, USA, Japonia, Kanada, Australia i Rosja) nijak nie mogą się dogadać z państwami najbiedniejszymi oraz ze wschodzącymi potęgami - Chinami, Indiami i Brazylią. Najbogatsi kłócą się z biedniejszymi o to, kto poniesie największy ciężar redukcji emisji CO2 (potrzebne są cięcia rzędu 20-30 proc. do 2020 r.) i kto sfinansuje koszt przekształceń gospodarczych. Państwa Azji i Afryki oczekują, że pieniądze (100-110 mld euro rocznie) wyłożą najbogatsi: kraje Unii, Ameryki Północnej i Japonia. Czyli te państwa, które przez dziesięciolecia niszczyły środowisko.

Kłopot w tym, że Europa najwyraźniej nie chce mówić o płaceniu. Dziś i jutro w Luksemburgu ministrowie finansów i środowiska zakończą prace nad ostatecznym stanowiskiem, które Unia - już jako całość - zaprezentuje w grudniu w stolicy Danii.

Projekt dokumentu, który ministrowie mają przyjąć, już przeciekł do mediów. Okazało się, że w ogóle nie ma w nim kwot pomocy, którą Unia Europejska byłaby gotowa dać biedniejszym państwom (choć przed kilkoma tygodniami Komisja Europejska proponowała konkretne sumy - na początek 2,1 mld euro rocznie, potem nawet 15 mld). Unijne rządy - w tym także polski - zdecydowały się z tych konkretów zrezygnować. - Bo to nie jest dobra strategia negocjacyjna. Dopiero w Kopenhadze, w ostatnich godzinach negocjacji, powinniśmy ujawnić kwoty pomocy, którą jesteśmy w stanie dać - mówi "Gazecie" jeden z wysokich rangą urzędników Ministerstwa Środowiska, proszący o zachowanie anonimowości.

Polska zresztą ma szczególny powód, żeby nie wpisywać kwot do dokumentów. Rządy unijne wciąż nie ustaliły między sobą, w jaki sposób sfinansować unijny wkład w walkę ze zmianami klimatycznymi. Polska stanowczo sprzeciwia się, żeby ten wkład był uzależniony od wielkości emisji CO2, bo wówczas mogłoby się okazać, że płacimy więcej niż np. wiele razy bogatsza Holandia. - Szczerze powiedziawszy, z naszego punktu widzenia jest całkowicie nie do zaakceptowania, żeby biedne kraje europejskie pomagały bogatym krajom Europy wspierać biedne kraje w pozostałych częściach świata - dosadnie stwierdził minister finansów Jacek Rostowski.

Taktykę rządów unijnych ostro krytykują organizacje pozarządowe. - Państwa rozwijające się nie podejmą w Kopenhadze żadnych zobowiązań w sprawie redukcji emisji CO2, dopóki nie będą wiedziały, na jakie wsparcie finansowe mogą liczyć. Brak konkretnej kwoty zapisanej w konkluzjach oznacza także ostateczną utratę przez UE pozycji lidera w negocjacjach klimatycznych - komentuje Julita Michalak z polskiego oddziału Greenpeace.

Ekolodzy oczekują, że Unia Europejska będzie przeznaczać ok. 35 mld euro rocznie na finansowanie tych reform gospodarczych w państwach rozwijających się, które są związane z redukcją emisji CO2.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów