Giełdowy Sfinks jeszcze pół roku temu był na skraju bankructwa, ale został uratowany dzięki pieniądzom Sylwestra Cacka, twórcy Dominet Banku. Teraz spółka chce rozpychać się łokciami na rynku i zostać numerem jeden pod względem liczby lokali. W tym celu zamierza przejąć sieć pizzerii i
restauracji Da Grasso liczącą 180 lokali. Jeśli po zbadaniu jej kondycji (tzw. due diligence) zdecyduje się na transakcję, to podpisze umowę kupna 100 proc. akcji Da Grasso do 31 stycznia 2010 r. Na początek Sfinks zapłaci 20 mln zł, a kolejne do 20 mln zł w latach 2010-14, w zależności od wyników osiągniętych przez Da Grasso.
- Obecna sytuacja rynkowa to dobry moment na przejęcia - uważa wiceprezes Sfinksa Tomasz Morawski.
Sfinks zarządza sieciami popularnych restauracji pod markami Sphinx i Wook, a także
restauracjami dla bardziej zamożnych klientów - Chłopskie Jadło. W sumie ma 112 lokali. Obecnie prowadzi program naprawczy, bo o mało nie zbankrutował z powodu strat spowodowanych przez
opcje walutowe oraz wewnętrznej wojny akcjonariuszy: giełdowego AmRestu i założyciela Sfinksa - Tomasza Morawskiego.
Kluczowym elementem uzdrowienia spółki jest emisja nowych akcji z prawem poboru planowana w tym kwartale. Nowe akcje zostaną sprzedane po 10,54 zł. Wpływy mają sięgnąć 72 mln zł. Nie będzie to jednak wyłącznie gotówka, bo Cacek opłaci swoje akcje z ponad 30 mln zł pożyczki udzielonej Sfinksowi.