Biznes Ludzie Pieniądze

Białoruś nie radzi sobie z kryzysem

Andrzej Poczobut, Grodno
19.10.2009 , aktualizacja: 19.10.2009 21:11
A A A Drukuj
Ponad 300 tys. białoruskich pracowników pracuje przez niepełny dzień. 40 proc. z nich nie otrzymuje wypłat - alarmuje prorządowa Federacja Związków Zawodowych Białorusi. - Rząd nie jest w stanie opanować kryzysu - uważają niezależni eksperci.
Siarhiej Trafimczyk pracuje w hucie szkła Niemen w Brzozówce na wschodzie Grodzieńszczyzny. Od ponad pół roku tylko 4 godz. dziennie, jak większość pracowników tego zakładu. Przed kryzysem zwykły dzień pracy trwał tu 7,5 godz.

- Jak pracujemy, tak zarabiamy. Teraz średni miesięczny zarobek wynosi około 125 dolarów. Ludzie nie wiedzą, jak z tego wyżyć - powiedział Gazecie Trafimczyk.

Tylko koszty utrzymania mieszkania (woda, gaz itd.) latem pochłaniały około jednej trzeciej tej sumy. Na dodatek i ten skromny zarobek robotnicy w Brzozówce dostają zwykle z miesięcznym opóźnieniem. - Ludzie są zdesperowani i nie wiedzą. co będzie za miesiąc, kiedy włączą ogrzewanie w mieszkaniach i opłata za nie jeszcze bardziej wzrośnie - skarży się Trafimczyk.

Sytuacja w Brzozówce nie jest czymś nadzwyczajnym. Leanid Kozik, szef prorządowej Federacji Związków Zawodowych Białorusi, ocenia, że obecnie ponad 300 tys. białoruskich pracowników pracuje przez niepełny roboczy dzień. Co gorsza, aż 40 proc. z nich trafia na przymusowy urlop i nie dostaje żadnej wypłaty.

- To jest nienormalna sytuacja! Latem ludzie mogli zajmować się ogrodem, można było zbierać jagody i grzyby. A jak wyżyć teraz? - pyta w wywiadzie dla rządowej prasy Kozik.

- Myślę, że ludzi, którzy pracują w niepełnym wymiarze, jest jeszcze więcej. Sytuacja stale się pogarsza. Nawet oficjalne związki musiały to przyznać - powiedział "Gazecie" Aleksander Jaraszuk, szef Białoruskiego Kongresu Niezależnych Związków Zawodowych.

Sytuacja białoruskich przedsiębiorstw pogorszyła się przez kryzys gospodarczy. Zgodnie z oficjalną statystyka eksport białoruskich towarów w ciągu ośmiu miesięcy tego roku zmniejszył się o 44,5 proc. w porównaniu z danymi sprzed roku.

Choć prezydent Aleksander Łukaszenka grozi zwolnieniami dyrektorom państwowych przedsiębiorstw, magazyny ich zakładów nadal są po brzegi wypełnione gotową produkcją. Narodowy Komitet Statystyczny alarmuje: zapasy gotowych telewizorów są 3,1 razy większe niż ich miesięczna produkcja, autobusów - 2 razy, telewizorów - 3 razy, samochodów ciężarowych - 3,6 razy, a zegarków aż 38,5 razy! Według oficjalnych danych co piąte przedsiębiorstwo państwowe przynosi dziś straty.

- Rząd sobie absolutnie nie radzi z kryzysem. Jego działania są nieprofesjonalne i tylko pogarszają stan rzeczy w gospodarce - powiedział "Gazecie" białoruski ekonomista Leanid Zaika.

Czy Białorusi grożą masowe protesty robotnicze? Działacze związkowi uważają, że na razie nie. - Napięcie socjalne wzrasta, jednak na razie nie osiągnęło jeszcze punktu, w którym ludzie będą gotowi protestować - uważa Jaraszuk.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów