Biznes Ludzie Pieniądze

Wyjdźcie z szarej strefy

Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski
20.10.2009 , aktualizacja: 22.10.2009 18:46
A A A Drukuj
"Gazeta" razem z największymi organizacjami pracodawców: BCC, KIG, KPP i Lewiatanem, apeluje do przedsiębiorców: wyjdźcie z szarej strefy. Namawiamy też rząd - poprawcie przepisy, by ludzi do tego zachęcić! Możemy zasypać dziurę budżetową
W przypadku osoby fizycznej minimalna wartość zadłużenia to 200 zł, a przedsiębiorcy 500 zł.
Theta
W przypadku osoby fizycznej minimalna wartość zadłużenia to 200 zł, a przedsiębiorcy 500 zł.
Kto podpisał się pod apelem?
Kto podpisał się pod apelem?
Jak wygląda szara strefa w Europie
Jak wygląda szara strefa w Europie
Szara strefa wygląda niepozornie. Tak jak pan Marcin, który w przyszłym miesiącu otworzy swój biznes w Warszawie i już zatrudnia pracowników. Oficjalnie proponuje im jedną czwartą etatu, pracować będą na cały. A pieniądze dostawać pod stołem.

- Inaczej się nie da - mówi pan Marcin. I dodaje pod nosem, że państwo to złodzieje i ZUS to też złodzieje. A on płacić nie ma z czego. Bo go nie stać na wysokie składki.

Szara strefa to pan Jarosław, który ze swoim kolegą Markiem od pięciu lat prowadzą niewielką firmę zajmującą się wykańczaniem mieszkań. W tym roku wykończyli dziesięć mieszkań. Fakturę mieli wystawić raz. Mieli, bo właściciel, gdy usłyszał, ile będzie musiał dopłacić, rozmyślił się.



Do szarej strefy wchodzimy jako klienci, gdy kupujemy towar na bazarze, strzyżemy się u fryzjera, który nie ma kasy fiskalnej. Mirosław Barszcz, ekspert BCC, były minister budownictwa i wiceminister resortu finansów (w rządzie PiS), uważa, że najbardziej przeżarty przez szarą strefę jest w Polsce sektor budowlany. Tu nawet ponad połowa zleceń jest robiona na lewo. Bez płacenia podatków.

Szara strefa pana Jarosława, Marka, Marcina i setek tysięcy innych polskich przedsiębiorców to, jak szacują Piotr Jaworski i Agnieszka Durlik-Khouri z Krajowej Izby Gospodarczej, od 150 mld zł do 320 mld zł rocznie. To według różnych badań od 13 do 30 proc. naszego PKB. Dokładnych wyliczeń nie ma. Są tylko szacunki.

Owe szacunkowe 30 proc. PKB to o 6 pkt proc. więcej niż w kojarzonych z mafią i korupcją Włoszech. I o 12 pkt proc. więcej niż u naszych sąsiadów Czechów i Słowaków. Tak wynika z ostatniego raportu firmy doradczej A.T. Kearney zrobionego na zlecenie Visa Europe.

- Gdyby cała szara strefa została zalegalizowana i obciążona podatkami w wysokości tylko 20 proc. (dochodowe, VAT, akcyza), do budżetu państwa wpłynęłoby ponad 60 mld zł. To kwota, która w całości pokryłaby planowaną w 2010 r. dziurę budżetową - oceniają eksperci KIG.

Dlatego razem z największymi organizacjami pracodawców w kraju Business Centre Club, Krajową Izbą Gospodarczą, Polską Konfederacją Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" oraz Konfederacją Pracodawców Polskich apelujemy do przedsiębiorców: wyjdźcie z szarej strefy! Namawiamy też rząd - poprawcie przepisy, by ludzi do tego zachęcić!

Co pcha Polaków w szarą strefę?

Najkrócej mówiąc, dwie rzeczy: wysokie podatki i składki ubezpieczeniowe oraz mało skuteczne kary.

- Pracodawca, wypłacając do ręki pracownikowi 100 zł, odprowadza dodatkowo 70 zł w postaci podatku i składek na ubezpieczenia społeczne - wyjaśnia Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" i członek rady nadzorczej ZUS.

Drobni przedsiębiorcy jak mogą unikają płacenia składek na ZUS. Kilka tygodni temu pisaliśmy w "Gazecie", jak tysiące taksówkarzy, handlarzy, kosmetyczek, korzystając z pomocy pośredników, zaczynają fikcyjną pracę jako "konsultanci" w Wielkiej Brytanii czy na Litwie. I tam płacą składki, znacznie niższe.

Zdaniem organizacji pracodawców szarej strefie sprzyja niski poziom zaufania do państwa. Polscy przedsiębiorcy często nie mają przekonania, że państwo sensownie wydaje pieniądze z ich podatków.

Mirosław Barszcz postulat wychodzenia z szarej strefy popiera gorąco. Ale ostrzega, że przedsiębiorca, wychodząc dziś z szarej strefy, nie zyska nawet dobrego samopoczucia. - Będąc wiceministrem finansów, otrzymywałem wiele listów od zirytowanych przedsiębiorców, zwłaszcza drobnych, narzekali, że płacąc uczciwie podatki, pozbawiają się środków do życia. Czuli się frajerami, patrząc, jak ich nieuczciwi konkurenci szybko się bogacą - mówi Barszcz. - Trzeba mieć naturę świętego, żeby cieszyć się z tego, że gdy postępujemy słusznie, wiedzie nam się gorzej od innych - tych nieuczciwych.

Nieuczciwi przedsiębiorcy często mogą czuć się bezkarni. Inspekcja pracy w pierwszym półroczu przeprowadziła 7,5 tys. kontroli dotyczących legalności zatrudnienia. Nieprawidłowości stwierdzono w blisko połowie firm. Np. w 12 proc. badanych przedsiębiorstw zatrudniano ludzi bez umowy o pracę oraz nie płacono za nich składek. Kary? Są śmieszne. Inspektorzy nałożyli grzywien w sumie na 400 tys. zł. Średnia grzywna wyniosła 1,3 tys. zł.

- Jak przedsiębiorca widzi, że jego konkurent nie płaci, żyje i ma się świetnie, to też zaczyna oszukiwać. Bo dlaczego ma płacić za innych? - pyta Mordasewicz.

Jak zachęcić Polaków do wyjścia z szarej strefy?

Walczyć z szarą strefą można na różne sposoby. Np. we Włoszech sklepikarzowi, który nie wydał paragonu fiskalnego trzykrotnie w ciągu pięciu lat, grozi czasowe zamknięcie sklepu.

- Oczywiście można wzmocnić kontrolę, zwiększyć kary, zaostrzyć prawo - mówi ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Adam Ambrozik .

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów