Biznes Ludzie Pieniądze

Gazprom walczy z Nabucco o gazowy monopol w Europie

Andrzej Kublik
20.10.2009 , aktualizacja: 20.10.2009 21:06
A A A Drukuj
Wczoraj jednocześnie w Serbii i Turcji Gazprom ruszył do kontrataku o zablokowanie konkurencyjnej rury Nabucco i utrzymanie monopolu na rosyjski gaz w Europie.
Gazprom rurą South Stream chce zatrzymać Nabucco
Gazprom rurą South Stream chce zatrzymać Nabucco
W Gazpromie świętują. Wczoraj podczas wizyty prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w Serbii rosyjski koncern podpisał umowy w sprawie budowy przez ten kraj kluczowej części gazociągu South Stream. Chodzi o inwestycję, która ma zapewnić dominację rosyjskiego gazu na rynku Europy Południowej i Środkowej.

Rura South Stream przez Morze Czarne ma transportować gaz z Rosji do Bułgarii. Stąd popłynie on dwiema odnogami na lądzie. Południową - przez Grecję do Włoch, a północną - przez Serbię i Węgry do Słowenii oraz Austrii. Koszty inwestycji szacuje się na ponad 20 mld euro, ale Rosjanie uważają, że się opłaca. Bo dzięki South Stream chcą powstrzymać lub co najmniej utrudnić budowę konkurencyjnej rury Nabucco. Tym połączeniem przez Turcję ma płynąć do Europy gaz z wielkich złóż nad Morzem Kaspijskim i na Środkowym Wschodzie. UE popiera Nabucco, bo ta inwestycja ma zmniejszyć zależność Europy od Gazpromu.

Wczoraj w Belgradzie Gazprom zagwarantował sobie kontrolę nad kluczowym serbskim odcinkiem South Stream. W ciągu 30 dni w Szwajcarii zostanie zarejestrowana spółka, która zajmie się jego budową, a potem eksploatacją. W spółce tej Gazprom będzie miał kontrolny pakiet 51 proc. akcji, a resztę obejmie serbska firma gazowa Srbijagaz. Druga umowa mówi o utworzeniu spółki z takim samym podziałem akcji, która zbuduje w Serbii wielki magazyn gazu.

Takiej przewagi Gazprom nie zapewnił sobie w należących do UE Bułgarii, Grecji i Węgier, z którymi Rosjanie wstępnie uzgodnili budowę South Stream. W tym państwach Gazprom będzie miał tylko 50 proc. udziałów w spółkach inwestujących w South Stream, czyli formalnie Rosjanie nie będą ich kontrolować.

W zeszłym roku Gazprom za grosze przejął także kontrolny pakiet 51 proc. akcji serbskiego koncernu NIS, monopolisty na serbskim rynku paliwowym.

Władze w Belgradzie twierdzą, że zyskują na uzależnieniu od Moskwy. - Wszystkie państwa na zachodnich Bałkanach są na drodze do UE, ale tylko Serbia ma szczególne stosunki z Rosją, dzięki czemu jesteśmy silniejsi - powiedział wczoraj w rządowej telewizji szef serbskiej dyplomacji Vuk Jeremić.

Ale nawet najcieplejsze stosunki między państwami wymagają czasem konkretnego wsparcia. I dlatego pogrążona w kryzysie finansowym Serbia poprosiła Rosję o 1 mld euro kredytu, aby spełnić uzgodnione wcześniej z Międzynarodowym Funduszem Walutowym warunki pomocy. Ale wbrew zapowiedziom prezydent Miedwiediew nie przyleciał do Serbii z pieniędzmi, lecz jedynie zapewnił, że rząd Rosji przyzna kredyt. Kiedy i ile - nie wiadomo. - Powołaliśmy dopiero zespół negocjacyjny - powiedział wczoraj agencji Reuters anonimowy przedstawiciel rządu Serbii.

Gazowy bazar w Ankarze i Sofii

To już nie jest zmartwieniem Gazpromu, który wczoraj załatwił już swoje interesy w Belgradzie, a dodatkowo zyskał przychylność dla South Stream w Turcji. Wczoraj władze w Ankarze oficjalnie zgodziły się, aby inwestorzy South Stream wykonali badania geologiczne w tureckiej części Morza Czarnego, niezbędne do ułożenia tam rosyjskiego gazociągu. W poniedziałek wieczorem o tej decyzji prezydenta Miedwiediewa osobiście poinformował przez telefon prezydent Turcji Abdullah Gul - ogłosiły służby prasowe Kremla.

W zamian Moskwa zgodziła się na dostawy ropy do nowego ropociągu przez Turcję, znad Morza Czarnego do Morza Śródziemnego. W poniedziałek porozumienie w tej sprawie w Mediolanie podpisali wicepremier Rosji Igor Sieczyn, turecki minister energii Taner Yildiz oraz minister rozwoju gospodarczego Włoch Claudio Scajola, bo w budowie ropociągu weźmie udział włoski państwowy koncern paliwowy Eni. Ta włoska firma jest także partnerem Gazpromu w budowie podmorskiej części South Stream.

Ropociąg przez Turcję to konkurencja dla ropociągu łączącego Morze Czarne i Śródziemne przez Bułgarię i Grecję. Rosja co prawda uzgodniła już z rządami w Sofii i Atenach budowę ropociągu przez Bałkany. Moskwa twierdzi jednak, że będzie miała dość ropy własnej i z Kazachstanu, by napełnić oba ropociągi. A ponadto - jak zauważył portal Gazeta.ru - projekt w Turcji Rosja może wykorzystać do zmiękczenia Bułgarii.

Wybrany latem po wyborach parlamentarnych nowy rząd Bułgarii zaczął krytycznie oceniać podpisane przez poprzedników umowy energetyczne z Rosją. Teraz Moskwa sugeruje, że może transportować ropę przez Turcję, jeśli Sofia nie chce u siebie rosyjskiego ropociągu. W zeszłym tygodniu do udziału w South Stream zachęcał premiera Bułgarii Bojko Borysowa premier Włoch Silvio Berlusconi i obiecywał mu, że Rzym pomoże Bułgarii w dostępie do 7 mld euro funduszy UE zablokowanych przez Brukselę z powodu podejrzeń o defraudację funduszy przedakcesyjnych.

Kaukaski galimatias

Czarne chmury nad Nabucco pojawiły się też po podpisaniu dziesięć dni temu umowy o normalizacji stosunków między Turcją i Armenią, głównym sojusznikiem Rosji na Kaukazie. Wywołało to protesty Azerbejdżanu, który domaga się wycofania Armenii ze spornego regionu Górny Karabach. Pod koniec zeszłego tygodnia Baku zagroziło wstrzymaniem tranzytu swojego gazu przez Turcję do Europy, jeśli Ankara nie poprze azerskich interesów na Kaukazie. To stawia pod znakiem zapytania przyszłość projektu Nabucco, który miał dotąd zapewniony gaz tylko z Azerbejdżanu. Wówczas Europa kupowałaby azerski gaz, ale za pośrednictwem Gazpromu. W zeszłym tygodniu rosyjski koncern podpisał już kontrakt na zakup od przyszłego roku 0,5 mld m sześc. azerskiego surowca i zwiększeniu dostaw w przyszłości. Od rozwoju sytuacji na Kaukazie zależy, czy Gazpromowi uda się na pniu wykupić gaz z azerskich pól na Morzu Kaspijskim, przekreślając zabiegi Europy o zerwanie ze smyczy rosyjskiego monopolu energetycznego.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów