A to oznacza skok aż o 244 proc. w porównaniu z zyskiem, jaki jedna z najbardziej znanych internetowych spółek wypracowała w trzecim kwartale ub.r.
Yahoo! odzyskuje kolory, po tym jak w ub.r. wdrożyło program cięć - w ciągu ostatniego roku spółka zwolniła 2 tys. pracowników (na całym świecie zatrudnia obecnie 13,2 tys. osób), uprościła pion kierowniczy, ścięła też wydatki praktycznie we wszystkich działach, począwszy od marketingu, sprzedaży, na technologiach kończąc. Pozbywa się też niektórych aktywów - w ostatnim kwartale Yahoo! sprzedało np. 1 proc. udziałów w chińskim portalu Alibaba.com, zarabiając na transakcji 98 mln dol.
A na tym nie koniec - Yahoo! zatrudniło Andrew Siegla, byłego menedżera General Electric. Jako szef działu przejęć i fuzji ma ocenić, których aktywów internetowy koncern powinien się pozbyć, a które spółki wziąć na celownik.
Według nieoficjalnych informacji spółka szuka kupca na całą grupę zajmującą się hostingiem stron internetowych dla małych przedsiębiorstw. Pod młotek ma też pójść Zimbra oferująca korporacjom takie usługi jak e-mail czy kalendarze, którą Yahoo! kupiło za blisko 350 mln dol. w 2007 r.
Wyniki Yahoo! mimo spadających przychodów mogą potwierdzać to, co sygnalizowało już
Google - rynek reklamy internetowej podnosi się z zapaści. Co prawda przychody Yahoo! z reklamy wyszukiwarkowej spadły w III kw. o 19 proc. do 354 mln dol., ale tu spółka nigdy nie była istotnym graczem. Natomiast wpływy Yahoo! z reklamy banerowej spadły już tylko o 8 proc. (w drugim kwartale ten spadek wyniósł 14 proc.).
W IV kw. spółka spodziewa się przychodów na poziomie 1,6-1,7 mld dol.