Star Finance to nowa marka stworzona przez działającą już na rynku sieć
doradców finansowych Gold Finance (jeden z większych pośredników w Polsce, ale jeszcze sporo mniejszy od Expandera i
Open Finance). Przedsięwzięcie ma objąć prawie każde miasto i miasteczko powyżej 8 tys. mieszkańców.
W Gold Finance twierdzą, że zapotrzebowanie na produkty finansowe i doradztwo w sprawach finansów osobistych jest tam duże, a konkurencja niewielka - w mniejszych miejscowościach działa jedynie
Bank Pocztowy (za pośrednictwem placówek poczty), PKO BP oraz spółdzielcze kasy, popularne
SKOK-i. Już kilka miesięcy temu plany wejścia na lokalne rynki ogłosił Family Finance - nowy pośrednik finansowy kontrolowany przez Jana Kulczyka. Teraz podobne plany powiązane z wprowadzeniem na rynek osobnej marki ogłasza Gold Finance.
Czytaj też o wojnie doradców finansowych o prymat "najlepszości".
Szczegóły w blogu Macieja Samcika Do końca tego roku ma powstać 35 placówek Star Finance, a w ciągu trzech lat ma ich być tysiąc. Ale firma już zapowiada, że może osiągnąć cel wcześniej, niż przewiduje biznesplan. Skąd tak szalone tempo projektowanego rozwoju Star Finance i skąd właściciele nowej marki wezmą na to pieniądze? Otóż nowa sieć ma powstać według najtańszego możliwego modelu tworzenia sieci - za pomocą tzw. placówek franczyzowych.
Star Finance będzie podejmował współpracę z prywatnymi przedsiębiorcami, którzy mają już lokal odpowiedni do prowadzenia pośrednictwa finansowego oraz mogą wnieść opłatę licencyjną, dzięki której Gold Finance po części sfinansuje zakup sprzętu, mebli, komputerów i wyposażenia placówki.
Dzięki temu wydatki Gold Finance na nową sieć są ograniczone do minimum. Większość pieniędzy na start musi wyłożyć partner-przedsiębiorca. Na razie jednak chętnych na taki model współpracy z Gold Finance nie brakuje. - W trakcie ustalania szczegółów współpracy i przygotowywania placówek Star Finance jest już ok. 30 partnerów franczyzowych - zdradza Wyborczej.biz dyr. Tomasz Machajewski, szef sprzedaży w Star Finance.
Przeczytaj o kulisach działania niektórych doradców finansowych.
Szczegóły w blogu Macieja Samcika Placówki Star Finance mają być małe, tanie i mieć inny profil działalności niż Gold Finance. Nie będą tam sprzedawane pakiety produktów inwestycyjnych, lecz głównie szybkie kredyty gotówkowe, konsolidacyjne (dla osób nadmiernie zadłużonych) i być może hipoteczne. Placówki mają też zarabiać na prowadzeniu punktów kasowych, w których klienci będą opłacali comiesięczne rachunki i płacili prowizje mniejsze niż na poczcie. Klienci mają być zachęcani do częstego odwiedzania placówek poprzez program lojalnościowy - każda transakcja w Star Finance będzie przeliczana na punkty, a punkty zamieniane na prezenty.
Dyr. Machajewski zakłada, że przeciętną placówkę Star Finance będzie odwiedzało ok. 500 klientów miesięcznie (czyli 25 osób dziennie, licząc tylko dni robocze). - Jeśli większość z nich będzie tylko opłacać w Star Finance swoje comiesięczne rachunki, a niektórzy dodatkowo wezmą kredyt gotówkowy lub konsolidacyjny, placówki mogą być dochodowe już po kilku miesiącach - mówi Machajewski.
I obiecuje, że twórcy Star Finance zapewnią przedsiębiorcom prowadzącym placówki wsparcie marketingowe, żeby można było rozreklamować nową markę na lokalnych rynkach. Jak twierdzi dyr. Machajewski, połowa partnerów, z którymi Star Finance do tej pory podjął współpracę, to osoby już prowadzące punkty finansowe dla innych banków lub pośredników, zatem tacy partnerzy mają już bazę klientów, na których mogą zarabiać. Star Finance nie ma wygórowanych oczekiwań w stosunku do partnerów. Wystarczy roczne-dwuletnie doświadczenie w prowadzeniu placówki o profilu finansowym.
Przeczytaj też o telefonicznym pośredniku finansowym.
Szczegóły w blogu Macieja Samcika Czy projekt Star Finance ma szansę zakończyć się sukcesem? To zależy w głównej mierze od jakości partnerów, z którymi będzie współpracowała firma. W branży bankowej bardzo często zdarzają się konflikty i bunty partnerów. Żądają oni zwykle wysokich prowizji za sprzedaż produktów i dużej swobody, zaś banki mają tendencję do narzucania zmiennych taryf wynagrodzeń, żeby skłaniać partnerów do sprzedaży określonych produktów, zaś zniechęcać do innych. Z tego powodu projekty franczyzowe w branży finansowej często kończą się fiaskiem.