Biznes Ludzie Pieniądze

Jak wydawcy przygotowują się do walki z piractwem

Mirosław Bartołd
22.10.2009 , aktualizacja: 22.10.2009 15:52
A A A Drukuj
Kiedy branża muzyczna wchodziła w erę cyfrową, nikt nie spodziewał się, że czeka na nią monstrum piractwa, które będzie zjadać lwią część jej zysków. Teraz przyszedł czas na cyfryzację książek. Wydawcy twierdzą jednak, że mają sposób na piratów.
Wydawcy są optymistycznie nastawieni do właśnie rodzącego się rynku cyfrowych książek. Nic dziwnego, bo w Stanach tylko w pierwszym półroczu br. e-booki stanowiły 1,6 proc. wszystkich książek, co dało 81,5 mln dol. Pytanie tylko, czy wraz ze wzrostem popularności e-booków nie wzrośnie liczba piratów.

Niektórzy wydawcy problem walki z piractwem przerzucili na dystrybutorów.

- Mamy podpisane umowy z 40 wydawcami - mówi Maciej Topolski, rzecznik prasowy Kolportera, który zajmuje się wprowadzeniem eClicto. - Umowy te nakładają na nas obowiązek zabezpieczenia sprzedawanych przez nas plików. Kolporter korzysta z formatu .epub, pliki są zabezpieczone autorskim oprogramowaniem Kolportera Info, uniemożliwiającym nielegalne kopiowanie książek. Zakupione u nas e-booki będą mogły być odczytane jedynie na czytniku eClicto lub komputerze z zainstalowanym specjalnym programem, który udostępnimy bezpłatnie użytkownikom e-Clicto. Żeby otworzyć książkę, trzeba się zarejestrować w naszym serwisie - wyjaśnia.

Topolski zapewnia, że taka rejestracja pozostawia ślad, dzięki czemu plik będzie dostępny jedynie na tym sprzęcie, z którego klient się zarejestrował.

Sami wydawcy są jednak sceptycznie nastawieni do technicznych zabezpieczeń.

Według Bartłomieja Roszkowskiego, szefa firmy Net Press Digital prowadzącej sklep Nexto.pl i wydawnictwo Złote Myśli, nie ma różnicy między zabezpieczeniem muzyki i książek, a to oznacza, że jeśli ktoś będzie chciał skopiować plik, to i tak to zrobi.

- Z zabezpieczeń typu DRM (Digital Rights Management, system zabezpieczania plików przed kopiowaniem) i tak po pewnym czasie trzeba będzie zrezygnować, bo są niewygodne dla użytkownika. To nie jest tak, że internauci nie lubią DRM. Oni tego nienawidzą, a ta nienawiść przekłada się na wizerunek produktu - mówi Roszkowski. Dlatego Net Press Digital ma inny pomysł na walkę z piractwem.

- Rynek muzyczny i wydawniczy to są dwa różne światy, bo mają różnych klientów. Nasza oferta jest skierowana do ludzi powyżej 24. roku życia, którzy z zasady nie "piracą" - mówi Roszkowski. Zgadza się to z badaniami firmy Forrester Research, według której większość pirackich wersji krąży wśród ludzi między 16. a 19. rokiem życia.

- Nasza grupa docelowa jest gotowa zapłacić za najlepszy produkt, a nie półprodukt. Bo trzeba przyznać, że zabezpieczenia uderzają w wygodę klienta. Jeśli zapłaciłem za książkę, z której nie mogę skserować nawet fragmentu, nie mogę jej pożyczyć koledze, a ktoś, kto zdobył tę książkę nielegalnie, może to zrobić, to czuję się oszukany - zauważa wydawca.

Zgadza się z nim Antonina Liedtke, sekretarz wydawnictwa Runa i autorka książek s.f. - Problem piractwa istniał już wcześniej. Nasze książki jeszcze przed oficjalną premierą pojawiały się w sieci zeskanowane OCR-ami (Optical Character Recognition, programy zapisujące zeskanowane dokumenty w pliku tekstowym, a nie graficznym).

Mimo że wydawcy zdają sobie sprawę, że czeka ich walka z wiatrakami, to o klientów się nie martwią. Bartłomiej Roszkowski podaje przykład Apple'a i jego sklepu iTunes, który mimo początkowego spadku sprzedaży po zniesieniu zabezpieczeń nadal odnosi sukcesy.

Popularnością cieszy się też Amazon. W USA tzw. e-booki stanowiły 1,6 proc. łącznej sprzedaży książek w I półroczu br., co daje 81,5 mln dol., czyli 51,7 mln więcej niż rok wcześniej. Według firmy badawczej Forrester Research ich sprzedaż w tym roku sięgnie 3 mln sztuk. Większość (65 proc.) przypadnie liderowi tego rynku sklepowi Amazon i jego czytnikowi Kindle, który od poniedziałku można kupić także w Europie, w tym w Polsce. Ale o klientów walczą m.in. firmy: Sony, Samsung, Brooken, Elonex, iRex. Żaden z nich - poza Kindle - nie jest oficjalnie dostępny w Polsce, dlatego sprzedaż e-booków jest tu jeszcze marginalna. Sytuacja może się zmienić po wprowadzeniu przez Kolporter czytnika eClicto, który wejdzie do sprzedaży jeszcze przed świętami.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów