Biznes Ludzie Pieniądze

Wiceszef Goldman Sachs: Premie dla bankowców to długofalowa inwestycja

Nina
22.10.2009 , aktualizacja: 22.10.2009 17:43
A A A Drukuj
- Banki nie muszą się wstydzić tego, ile płacą swoim pracownikom. A opinia publiczna powinna przyzwyczaić się, że zarabiają wielkie pieniądze. To cena ogólnej prosperity - mówi wiceprezes Goldman Sachs.
Henry Paulson jako szef Goldman Sachs zarobił w latach 2003-2006 111 mln dol.
Fot. AP
Henry Paulson jako szef Goldman Sachs zarobił w latach 2003-2006 111 mln dol.
Lord Griffiths to jedna z najbardziej znanych postaci brytyjskiego świata finansów. Doradzał Żelaznej Damie - Margaret Thatcher, a obecnie jest wiceprezesem Goldman Sachs International.

Podczas wystąpienia w St. Paul's Cathedral w Londynie stwierdził, że nierówność jest kosztem, który społeczeństwo musi ponieść, jeśli pragnie rozwoju gospodarczego - pisze brytyjski "Guardian". Przekonywał, że sam poznał smak frustracji, dorastając w górniczym miasteczku w Walii. Jego ojciec i dziadek pracowali w kopalniach, a ich kariery skończyły się wypadkami.

Griffiths radzi, żeby społeczeństwo potraktowało gigantyczne premie dla bankowców jako długofalową inwestycję w rozwój gospodarczy całego kraju. Ostrzega też, że jeśli brytyjskie banki nie zapłacą swoim pracownikom wystarczająco dużo, z chęcią przejmą ich konkurenci ze Stanów Zjednoczonych albo Dalekiego Wschodu.

Goldman Sachs znalazł się w ostatnich dniach pod obstrzałem, gdy wyszło na jaw, że zamierza w tym roku wypłacić swoim pracownikom największe w historii premie. Na jedną osobę ma przypaść średnio 700 tys. dol., co w sumie daje ponad 23 mld dol. I to wszystko ledwie kilka miesięcy po tym, jak sięgał po 10 mld dol. pomocy publicznej, żeby ratować swoją sytuację płynnościową.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów