Biznes Ludzie Pieniądze

ShareTheMusic.com - muzyka online, zamiast ściągania

Tomasz Grynkiewicz
22.10.2009 , aktualizacja: 22.10.2009 19:59
A A A Drukuj
ShareTheMusic.com to polski pomysł na dzielenie się muzyką przez internautów na świecie. Nietypowy, bo zamiast ściągania plików oferuje ich odsłuchiwanie
Za ShareTheMusic stoi wrocławska spółka Desh. Jej prezesem jest Tomasz Szladowski, znany na polskim rynku muzyki cyfrowej jako twórca iPlay.pl, pioniera wśród legalnych sklepów z muzyką cyfrową w naszym regionie Europy. Szladowski swoich udziałów w iPlay pozbył się w 2007 r. (ostatecznie iPlay z długami został sprzedany niedawno spółce Avantis za symboliczne 802 zł).

Teraz ma nowy pomysł na zaistnienie na rynku muzycznym - dziś w wersji testowej startuje serwis ShareTheMusic.com. Projekt dość nietypowy - umożliwia internautom udostępnianie innym swojej muzycznej biblioteki. Ale nie pozwala na ich ściągnięcie, a jedynie... odsłuchanie.

Użytkownicy muszą zainstalować odpowiednią aplikację na komputerze, wybrać muzykę, którą chcą się dzielić (w grę wchodzą tylko pliki muzyczne o jakości nie wyższej niż 128 kb/s). A ShareTheMusic działa jako pośrednik - w wyszukiwarce serwisu wpisujemy piosenkę lub zespół, a system automatycznie dobiera, skąd go możemy odsłuchać. Przy czym użytkownicy, którzy mają na komputerze np. "Hey Jude" The Beatles, mogą go nadawać w danym momencie tylko jednemu odbiorcy. W serwisie będzie też można założyć własną stację radiową, choć również z ograniczeniem nadawania.

- Konsultowaliśmy nasz projekt z dwoma specjalistami, ich zdaniem żadnych praw tu nie łamiemy - przekonuje Szladowski. - Plików nie można skopiować, my nigdzie ich nie przechowujemy, nie ma też mowy o publicznym odtwarzaniu - dodaje. A podobnie jak YouTube czy inne serwisy społecznościowe ShareTheMusic odpowiedzialność za to, że ktoś udostępnia legalnie zdobytą muzykę, przerzuca w regulaminie na użytkowników.

- Nie chodzi nam o zastępowania ściągania plików MP3, chcemy raczej stymulować sprzedaż muzyki i tworzyć społeczność wokół muzyki - mówi twórca serwisu. Spółka chce zarabiać na reklamach i prowizjach przy pośrednictwie ze sprzedaży muzyki (np. przy odsłuchiwaniu muzyki będą się pojawiały linki zachęcające do kupienia utworu np. w Amazonie czy biletów na koncerty).

Rentowności projektu Szladowski spodziewa się nawet już w drugiej połowie przyszłego roku. Szacuje, że do rozkręcenia serwisu wystarczy na początek kilkadziesiąt tysięcy użytkowników i kilkaset tysięcy plików. - Najbardziej liczymy na użytkowników amerykańskich, w przyszłym tygodniu ruszamy tam ze sporą kampanią - mówi.

- To ciekawy i nowatorski pomysł. Na pewno należy gratulować odwagi, bo na rynku muzycznym wiele różnych projektów powstało, a niewiele przetrwało - uważa Grzegorz Samborski, wiceprezes spółki e-Muzyka, która zarabia m.in. na pośrednictwie w sprzedaży muzyki do telefonów komórkowych. - Teoretycznie, skoro takie serwisy jak Facebook i Twitter wyrosły z potrzeby dzielenia się, to i ten projekt ma szanse. Ale bez dużych pieniędzy na promocję i wsparcia jakiegoś dużego internetowego gracza będzie o to trudno - dodaje. I zauważa, że dla wielu użytkowników komputerów dziś już YouTube jest traktowany jak internetowe radio. - A ich katalog trudno będzie przebić - mówi Samborski.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów