Brytyjska opinia publiczna i analitycy spodziewali się, że w trzecim kwartale
Wielka Brytania pójdzie w ślady Niemiec, Francji i Japonii, którym udało się wyjść z recesji i zakończy fatalny okres pięciu kwartałów spadku
PKB z rzędu. Większość ekonomistów oczekiwała w III kwartale niewielkiego wzrostu na poziomie 0,2 proc. Tymczasem brytyjska gospodarka zaskoczyła wszystkich kurcząc się w tym okresie o 0,4 proc. w stosunku do ubiegłego kwartału. W okresie kwiecień-czerwiec spadek PKB wyniósł w skali kwartału 0,6 proc.
W świetle piątkowych wyników Wielka Brytania znalazła się w najdłuższej recesji w historii - to już szósty kwartał z rzędu, kiedy gospodarka się kurczy. Od 1955 roku, kiedy zaczęto publikować kwartalne dane na temat kondycji gospodarki, nie było tak źle.
- - To beznadziejny wynik, a w raporcie urzędu statystycznego nie ma żadnych dobrych informacji dla gospodarki - komentuje James Knightley, analityk ING Bank. - Najgorsze, że nie poprawił się żaden z komponentów składających się na produkt krajowy brutto - wtóruje mu George Buckley z Deutsche Banku.
W stosunku do ubiegłego kwartału o 0,2 proc. skurczył się sektor usług, który stanowi 76 proc. krajowej gospodarki. Gorsze wskaźniki zanotowały też
produkcja przemysłowa i budownictwo.
Zdaniem Brendana Barbera, sekretarza generalnego Trade Union Congress - organizacji zrzeszającej największe związki zawodowe w kraju, piątkowe dane nie mają większego znaczenia. - Nawet jeśli z technicznego punktu widzenia wyszlibyśmy dziś z recesji, nie miałoby to znaczenia dla tysięcy ludzi, którzy stracili w ostatnim czasie pracy i dla innych, którzy drżą o swoje posady - powiedział. Widmo
bezrobocia jest coraz większym problemem dla Brytyjczyków. W okresie od kwietnia do lipca liczba osób poszukujących pracy zwiększyła się o 210 tys. i osiągnęła poziom 2,47 mln osób. To najwyższy poziom bezrobocia od maja 1995 roku.
Analitycy wskazują, że w związku z brakiem widocznej poprawy, konieczne będą dodatkowe pieniądze na stymulację gospodarki, które może dodrukować Bank Anglii. - Gospodarka nie ruszyła z miejsca mimo wielkiej pomocy finansowej rządu, co oznacza, że ożywienie gospodarcze będzie długim i powolnym procesem - komentuje Vicky Redwood, ekonomistka z Capital Economics Ltd. Wtórują jej inni - Peter Dixon z Commerzbanku przewiduje, że w listopadzie Bank Anglii zdecyduje o zwiększeniu kwoty dodrukowanych pieniędzy, które wpuści na rynek, o 50 mld funtów lub nawet więcej.
Wyniki finansowe zaskoczyły laburzystowski rząd Gordona Browna, który bardzo potrzebuje sukcesu w gospodarce przez przyszłorocznymi wyborami. Mimo to minister finansów Alistair Darling starał się w piątek uspokajać nastroje. - Od zawsze zapowiadałem, że gospodarka zacznie rosnąć w końcówce tego roku. Przewidywaliśmy to także w prognozie budżetowej - powiedział.
W tym tygodniu National Institute of Economic Research podał prognozę, że w tym roku
gospodarka Wielkiej Brytanii skurczy się o 4,4 proc., a w przyszłym roku nastąpi wzrost o 1,3 proc.
Analitycy już teraz zakładają, że Wielka Brytania będzie ostatnim krajem grupy G-7, który wyjdzie z recesji. Banki centralne Kanady i Włoch przewidują, że wejdą na ścieżkę wzrostu w trzecim kwartale, jest możliwe, że tak samo stanie się w przypadku USA.