Wczoraj GM ogłosił, że za 413 mln dol. wykupi wszystkie nowe akcje Daewoo, które ten koreański koncern emituje na spłatę zadłużenia. GM, który od 2002 r. miał już kontrolny pakiet 51 proc. Daewoo, zwiększy go teraz do 70,1 proc. Amerykański koncern zapowiada też dodatkową pomoc finansową dla koreańskiej spółki.
Amerykanie mieli nadzieję, że połowę nowych akcji Daewoo kupi koreański rządowy bank Korea Development Bank (KDB), który dotąd miał 28 proc. udziałów w spółce. Dodatkowo GM chciał od koreańskiego banku 0,9 mld dol. kredytu na dalszą działalność Daewoo.
Ale Koreańczycy postawili się. KDB zażądał podwojenia wielkości nowej emisji akcji, tak aby zdobyć udział w zarządzaniu Daewoo i pozbawić GM kontroli nad firmą. A ponadto koreański bank chciał mieć udziały w zyskach z licencji na auta konstruowane w Korei do globalnej sieci GM.
Seul postawił takie warunki, bo jest zirytowany rządami Amerykanów w spółce. W zeszłym roku Daewoo miało 756 mln dol. strat, głównie z powodu niekorzystnych umów na
opcje walutowe zawieranych przez amerykański zarząd. Po przejęciu Daewoo KDB dało firmie 2 mld dol. kredytu, którego spłaty miały się zacząć w tym roku. Ale z powodu zeszłorocznych strat i tegorocznego kryzysu w światowej
motoryzacji Daewoo miało problemy ze spłatą długów.
Amerykanie nie mogli się jednak pogodzić z utratą kontroli nad Daewoo. - GM musiał szybko rozwiązać sytuację, bo po prostu jest zależny od małych aut konstruowanych przez Daewoo. Jeśli chcesz być graczem na globalnym rynku samochodowym, musisz mieć w ofercie małe auta, bo to najszybciej rozwijający się segment rynku samochodowego świata - ocenia Erich Merkle z firmy doradczej Autoconomy.com cytowany przez agencję Reuters.
W konstrukcji małych aut w grupie GM specjalizował się też europejski Opel. Ale kontrolny pakiet 55 proc. akcji
Opla GM oddał konsorcjum austriacko-kanadyjskiej spółki Magna i rosyjskiego banku Sbierbank.
W zakładach Daewoo powstaje co czwarte
auto GM. Gdyby stracił za jednym zamachem i Opla i Daewoo, GM mógłby znów zbankrutować. A przecież zaledwie w lipcu wyszedł z pierwszego bankructwa uratowany zastrzykiem 50 mld dol. od rządu
USA.
Teraz GM zapewnia, że nie wydał pieniędzy amerykańskich podatników na inwestycje w Korei. - To są pieniądze z międzynarodowych operacji GM - powiedział rzecznik Daewoo Kim Sung-Soo. GM jest udziałowcem Daewoo za pośrednictwem swojej australijskiej firmy Holden i teraz to właśnie Holden mógł wydać pieniądze na dokupienie akcji Daewoo. Byłaby to jednak pikantna sytuacja, bo w tym roku rząd Australii przyznał Holdenowi kilkaset milionów dolarów pomocy na pokonanie kryzysu i produkcję w Australii nowych aut.