Biznes Ludzie Pieniądze

Steve Ballmer - szef Microsoftu: Windows 7 to szybkość

Rozmawiał Robert Ścisłowski, Nowy Jork
23.10.2009 , aktualizacja: 26.10.2009 11:16
A A A Drukuj
- Nie mam wpływu na ekonomię. Zło, które przytrafia się nam, trafia też w naszych konkurentów. Ale na pewno wielu klientów stwierdzi, że potrzebuje nowego systemu, aby efektywniej pracować czy się bawić - mówi prezes Microsoftu Steve Ballmer.
Steve Ballmer, szef Microsoft
fort. Microsoft
Steve Ballmer, szef Microsoft
Jaka jest pana ulubiona funkcja w nowym Windows?

- Szybkość, szybkość, szybkość. To numer jeden. Po drugie, łatwiej mogę wszystko znaleźć i mam szybszy dostęp do dokumentów. Są setki małych nowych funkcji.

Czy Bill Gates miał jakiś udział w powstawaniu Windows 7? Mówił pan kiedyś, że relacje między wami to jak układ między żoną a mężem.

- (śmiech) Wolałbym określenie "między braćmi", ale OK. Z Billem widuję się kilka razy w miesiącu. Dzieli się z nami spostrzeżeniami, czasem sugeruje coś e-mailem konkretnym zespołom. Dziś jednak Gates skupia się na pracy w swojej fundacji.

Microsoft zarobił w III kwartale 3,6 mld dol

Czym się różniło przygotowanie "siódemki" od poprzednich wersji Windows?

- Korzystaliśmy z tych samych źródeł, co przy projektowaniu Visty, jednak tam położyliśmy nacisk na bezpieczeństwo, a tutaj na prostotę.

Microsoft przyznał w pewnym sensie, że Vista była rozczarowaniem...

- Ja tego z pewnością nie powiedziałem! Będziemy nadal wspierać ten system. Mamy setki milionów użytkowników Visty. Wiem, że było wiele dyskusji na temat tego produktu. Nie zamierzam go zbytnio bronić, ale trzeba było wykonać krok po XP. Spójrzmy na to z drugiej strony - w ciągu ostatnich trzech lat, rok po roku sprzedawaliśmy dziesięciokrotnie więcej Visty niż Apple swoich komputerów.

Jak wygląda rynek sprzedaży Windows i co na nim zmieni premiera Windows 7?

- Szacuję, że w 2009 r. przybyło około 300 mln pecetów z systemem Windows. Część z nich została sprzedana bez Windows, ale i tak instalowano na nich pirackie kopie systemu. Apple sprzedał blisko 12 mln komputerów. To znaczy, że około 96 proc. rynku należy do Microsoftu. No i jest "trochę" maszyn z Linuksem. Od czasu do czasu następują wahania, ale wciąż oscylujemy wokół 95 proc. Najsłabiej jest w Stanach Zjednoczonych. Ale trzeba pamiętać, że Apple sprzedaje najwięcej właśnie tutaj. Mamy teraz świetny produkt, dobrych partnerów i dobry sprzęt. Mam nadzieję, że nieco zmienimy udział Apple'a na tym rynku. W wielu krajach Apple nie jest za to wcale obecny. Rynek korporacyjny jest zdecydowanie zdominowany przez Windows.

Kto jest głównym konkurentem Microsoftu - Apple, społeczność wolnego oprogramowania czy może Google?

- A może Oracle? (śmiech). Jeśli chodzi o rynek konsumencki, to prawdopodobnie tych trzech graczy. Nie boimy się nikogo, a mamy wielu konkurentów. Sony robi kawał dobrej roboty na rynku konsol do gier, Nokia jest partnerem, ale jednocześnie konkurentem na rynku telefonów komórkowych.

Kryzys nie pokrzyżuje wam planów sprzedaży? Poza tym klienci mogą stwierdzić: "Mnie wystarcza zaktualizowany XP lub Vista"...

- Nie mam wpływu na ekonomię. Jednak zło, które przytrafia się nam, trafia też w naszych konkurentów. Robimy naszą robotę najlepiej, jak to możliwe. Na pewno wielu klientów stwierdzi, że potrzebuje nowego systemu, aby efektywniej pracować czy się bawić. Poza tym ceny nigdy nie były tak korzystne jak w obecnej sytuacji ekonomicznej. Dziś za 1199 dol. można kupić komputer stacjonarny z monitorem, notebooka plus netbooka. To wszystko za cenę iMaca [komputer firmy Apple z konkurencyjnym systemem]. Trzy komputery za cenę jednego. To niesamowite!

Czy są jakieś funkcje w innych systemach, które chciałby pan zobaczyć w Windows?

- Nie. Zdaję sobie z tego sprawę, że konkurencja oferuje inne rzeczy, ale teraz dysponujemy dobrym produktem, na który ludzie czekają. Nie wyobrażam sobie niczego, o czym myślałbym: "Wow, chciałbym to mieć u nas". To nie oznacza, że niektórzy użytkownicy nie mogą myśleć inaczej.

Jaka będzie przyszłość systemów operacyjnych - standardowy system taki jak Windows, z programami instalowanymi i działającymi na komputerze, czy raczej cloud computing, czyli programy działające na serwerach internetowych?

- Tu nie ma "albo", przyszłość należy do obu tych ścieżek rozwoju. Użytkownik chce dobrego i szybkiego systemu operacyjnego z wieloma funkcjami: rozpoznawaniem mowy, głosu, wirtualizacją, pracą w tle, dobrej jakości grafiką, a jednocześnie pozostawać w łączności z usługami internetowymi. To jest to, w co my wierzymy, ale wierzy też nasza konkurencja. Mamy wiele systemów operacyjnych - Windows, Chrome OS Google'a... Kto wie, może nawet ich Android! Goście od Mozilli stworzyli system o nazwie Firefox. Tak! To nie przeglądarka internetowa, tylko cały system operacyjny pozwalający uruchamiać aplikacje. Wszyscy chcą korzystać z funkcji online bez rezygnowania z zasobów lokalnych. Rozwijamy Windows właśnie w tym kierunku.

Microsoft był zainteresowany kuponem Yahoo! i firm zajmujących się wyszukiwaniem, sieciami społecznościowymi.

- Nie. Nie chcemy przejmować tych firm. Sami rozwijamy technologię. Przypomnę, że mamy największą na świecie sieć społecznościową, która nazywa się Messenger.

Czytaj pełny wywiad z Ballmerem

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów