Biznes Ludzie Pieniądze

Księgowy w Radzie nie poradzi - rozmowa z Dariuszem Rosatim

Rozmawiała Patrycja Maciejewicz
23.10.2009 , aktualizacja: 04.01.2010 10:09
A A A Drukuj
Tylko od odpowiedzialności polityków zależy, by w Radzie zasiadły osoby kompetentne w makroekonomii, polityce pieniężnej. Choć arytmetyka sejmowa nie daje jej wielu szans, opozycja też powinna przedstawić dobrych kompetentnych kandydatów - mówi prof. Dariusz Rosati, ekonomista, były członek RPP
Dariusz Rosati/Agencja Gazeta
Dariusz Rosati/Agencja Gazeta
Dariusz Rosati/Agencja Gazeta
Patrycja Maciejewicz: W pierwszych dniach stycznia Sejm musi wskazać swoich trzech członków RPP. Ale partie zwlekają z przedstawieniem kandydatów. Uważają, że mają czas.

Dariusz Rosati, były członek Rady Polityki Pieniężnej: Nowi członkowie, a przynajmniej kandydaci na nich powinni być znani z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. By można było przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie Rada. Zwłaszcza dla rynków finansowych ważna jest perspektywa przyszłej polityki pieniężnej. Czekanie do ostatniej chwili stwarza szanse, że znajdą się w niej przypadkowe osoby. Gdyby kandydaci byli znani wcześniej, można byłoby zapoznać się z ich poglądami, ale też mogłyby się ujawnić ewentualne zastrzeżenia do tych osób. Mielibyśmy pewność, że ci, którzy zostaną wybrani, to osoby "bezpieczne".

Pamiętamy łapankę, gdy prezydent Kaczyński wskazywał kandydata na szefa NBP. Ten, którego wybrał niemal w ostatniej chwili - Jan Sulmicki - na drugi dzień zrezygnował i nie było już czasu na szukanie innego, dobrego kandydata.

Kto wejdzie do Rady Polityki Pieniężnej?

Już pojawiły się sygnały, że prezydenckim członkiem RPP mógłby być na przykład Wojciech Roszkowski.

- Historyk. Choć rzeczywiście ukończył studia ekonomiczne. Ale na litość boską, traktujmy tę funkcję poważnie! By kształtować politykę pieniężną, decydować o wysokości stóp procentowych, wprowadzać Polskę do strefy euro, potrzebna jest zaawansowana wiedza ekonomiczna.

W ustawie o NBP zapisano tylko, że w Radzie mają zasiadać "specjaliści z zakresu finansów".

- Na upartego za takiego można uznać i księgowego, i sprzedawcę kredytów hipotecznych! Ustawę o NBP pisano kilkanaście lat temu, gdy specjalistów od polityki pieniężnej w Polsce brakowało. Teraz tylko od odpowiedzialności polityków zależy, by w Radzie zasiadły osoby kompetentne w makroekonomii, polityce pieniężnej. W nowej Radzie oprócz kadry uniwersyteckiej powinni pojawić się np. młodzi ekonomiści z sektora bankowego, praktycy rynków finansowych, mający dobre wykształcenie makroekonomiczne i głęboką wiedzę o procesie wchodzenia do strefy euro.

Ma pan jakieś typy?

- Znam wielu, którzy mają odpowiednie kwalifikacje: Ryszard Petru, Jakub Borowski, Krzysztof Rybiński, Cezary Wójcik. A jeśli nie oni, to np. były wiceminister finansów Stanisław Gomułka - kompetentny, zdroworozsądkowy.

Arytmetyka sejmowa nie daje szans, by w Radzie znaleźli się jacyś kandydaci opozycji. Czy może ona więc sobie odpuścić?

- Absolutnie nie! Powinni wystawić swoich kandydatów, zwłaszcza dobrych, nawet jeśli nie liczą na ich sukces. Przecież tacy dobrzy kandydaci mogą zakwestionować kompetencje kiepskich kandydatów koalicji. Będą uczestniczyć w przesłuchaniu przed parlamentarzystami, mogą zaprezentować swoje odmienne poglądy np. na temat euro. To wszystko jest częścią demokratycznego procesu. Gdyby nikogo opozycja nie wystawiła, to byłby błąd polityczny. Oznaczałoby to, że albo bojkotują procedurę, co jest absurdalne, albo że nie mają odpowiednich kandydatów, co z kolei byłoby dla nich kompromitujące.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów