W 2015 r. w dwóch belgijskich elektrowniach atomowych planowano wyłączyć trzy najstarsze reaktory, po 40 latach eksploatacji. Taką maksymalną żywotność dla reaktorów przewidywało prawo, uchwalone w Belgii sześć lat temu.
Ale w zeszłym roku francuski koncern gazowy Gaz de France przejął belgijski Suez, do którego należały elektrownie. A inwestorzy znad Sekwany nie chcieli zbyt szybko rezygnować z wielkich zysków produkcji taniej energii z elektrowni atomowych.
Wczoraj GDF Suez uzgodnił z rządem Belgii przedłużenie
pracy najstarszych reaktorów od 10 lat, do 2025 r. W zamian Francuzi muszą nie tylko zainwestować w elektrownie, aby zapewnić ich bezpieczną
pracę, ale także podzielić się nadwyżką zysków z eksploatacji zamortyzowanych reaktorów. Ten specjalny "podatek nuklearny" wyniesie w przyszłym roku 215 mln euro, a do 2014 r. wzrośnie do 245 mln euro. Uzgodniono też mechanizm wyznaczania opłat na następne dziesięć lat, od 2015 do 2025 r. włącznie - powiedział w czwartek premier Belgii Herman Van Rompuy.
Belgowie domagają się jeszcze od GDF Suez 500 mln euro opłat, w tym połowy na specjalny fundusz energii odnawialnej. Francuski koncern nie zgadza się na to. Jeśli GDF Suez nie uiści dobrowolnie tej opłaty, to rząd Belgii zmieni prawo, aby wymusić ją od koncernu - zapowiedział premier Van Rompuy.