Gabinet premiera Valdisa Dombrovskisa nie miał innego wyboru - gdyby nie przyjął ustawy budżetowej uwzględniającej dodatkowe cięcia, nie miałby co liczyć na kolejną transzę w ramach pożyczki międzynarodowej wynoszącej w sumie 7,5 mld euro.
Łotewska gospodarka jest jedną z najbardziej dotkniętych przez kryzys w całej Unii Europejskiej. W tym roku
PKB niewielkiego kraju bałtyckiego skurczy się o blisko 18 proc. Rządząca na Łotwie pięciopartyjna koalicja musiała zaakceptować program naprawy finansów publicznych, który przewiduje ograniczenie
deficytu budżetowego z 10 proc. PKB w tym roku do 8,5 proc. PKB w przyszłym roku i 3 proc. PKB w 2012 r. To był warunek wypłaty międzynarodowej pożyczki uzyskanej rok temu m.in. od Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i krajów skandynawskich.
Przygotowanie przyszłorocznego
budżetu wzbudziło jednak sporo kontrowersji. Łotewscy politycy nie chcieli się zgodzić na obcięcie deficytu budżetowego o dodatkowe 500 mln łatów. Musieli jednak ulec po interwencjach m.in. szwedzkiego rządu i Komisji Europejskiej. W przyszłym roku zostanie wprowadzony m.in. nowy podatek od
nieruchomości.
Teraz budżet trafi do łotewskiego parlamentu. - Nie mam wątpliwości, że budżet będzie zaakceptowany - powiedział w telewizji LNT łotewski prezydent Valdis Zatlers. Jeśli jednak tak się nie stanie, rząd najprawdopodobniej poda się do dymisji.
Pierwsze czytanie budżetu odbędzie się 4 listopada, drugie najprawdopodobniej na początku grudnia. - Jest ważnym sygnałem dla świata, że możemy dojść do porozumienia politycznego - powiedział Reutersowi Guntis Berzins, szef parlamentarnej komisji budżetu i finansów.