- Po poniedziałkowym naborze wniosków, cała kwota w działaniu 8.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (ok. 1 mld zł) będzie rozdzielona w około 30 procentach - powiedział "Gazecie" wiceminister rozwoju regionalnego Jarosław Pawłowski. - Nie grozi nam więc sytuacja, że do końca 2010 roku środki zostaną wyczerpane.
Jednak nawet gdyby pieniędzy zaczęło brakować, rząd może przesunąć niewykorzystane kwoty z innych części unijnych funduszy. We wtorek potwierdziła to minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska: - Zawsze można dołożyć, gdyby okazało się, że tysiące wniosków jest poprawnie wypełnionych - powiedziała w TVN 24.
Ale na razie MRR o tym jeszcze nie myśli. Tym bardziej, że przesuwaniu pieniędzy już na tym etapie niechętna jest
Bruksela: - Już rozmawialiśmy o tym z Komisją Europejską. I za tydzień znów będziemy. Na razie ona daje nam czytelny sygnał, że teraz, w 2009 r., jest jeszcze za wcześnie, żeby dokonywać takiego przesunięcia - tłumaczy Pawłowski.
KE oczekuje, że polski rząd najpierw spróbuje osiągnąć te cele, na które z Komisją się umówił, w 2007 i 2008 r., gdy kształt programów pomocowych negocjował.
Przedstawiciele Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości podkreślają, że nie ma pewności, że wszyscy przedsiębiorcy, którzy stali w kolejce i już w poniedziałek rano złożyli wniosek, dostaną dotację. Ci, którzy koczowali w nocy, ale dostarczyli np. nieprawidłowo wypełniony wniosek - wsparcia nie dostaną.
Inaczej niż firmy, które wniosek przysłały np. w środę pocztą, ale za to prawidłowy. - To nie kolejność decyduje - podkreśla PARP. - Ogłoszone w ubiegłym tygodniu wyniki czerwcowego konkursu pokazują, że z ponad 1300 złożonych projektów, około 400 wniosków kwalifikuje się do otrzymania dofinansowania - mówi "Gazecie" Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes PARP.
Żeby scen rodem z PRL-u uniknąć w przyszłości, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapowiada zmienić zasady naboru wniosków i ich oceny. Ponieważ zasada "kto pierwszy, ten lepszy" (zapisana w regulaminie, ale w praktyce niestosowana) budzi obawy, resort zamierza wyrzucić ją.
Tak, jak w innych częściach unijnych funduszy (np. dotacjach na inwestycje innowacyjne), wnioski będą zbierane w wyznaczonych okresach. Kolejność zgłoszeń nie będzie miała znaczenia. Kluczowa będzie natomiast zawartość projektu. - Chcemy wprowadzić kryterium jakościowe. Tak, żeby dotację wygrywały projekty najlepsze, a nie wszystkie poprawne. I niewykluczone, że wprowadzimy preferencje dla niektórych projektów e-biznesu. Przykładowo, preferencje dla tych obszarów, które w odróżnieniu od Warszawy i innych miast nie są zagłębiem firm informatycznych - mówi Pawłowski.