Greenberg ma 84 lata. Przez ponad 40 lat stał na czele American International Group. Za jego rządów firma wspięła się na 18. miejsce w gronie największych światowych korporacji. Odszedł w 2005 r. w atmosferze skandalu - zarzucano mu, że godził się na manipulacje księgowe w firmie. Zastąpił go Martin J. Sullivan (którego
telewizja CNBC uznała w maju tego roku za "Najgorszego prezesa w historii").
Po odejściu z AIG Greenberg nie przeszedł na emeryturę. Zakasał rękawy i zaczął budować nową firmę ubezpieczeniową C.V. Starr & Co. Jego ambicją było stworzenie konkurenta, który mógłby stanąć w szranki z AIG i odebrać mu część rynku. Teraz odbiera mu pracowników, w czym nieświadomie wspiera go amerykański Departament Skarbu. W ubiegłym tygodniu zadecydował o drastycznych cięciach pensji we wszystkich firmach, które korzystały z pomocy publicznej w ramach programu TARP. AIG było jego największym beneficjentem - dostał ponad 150 mld dol.
Ta decyzja wzbudziła wściekłość tysięcy pracowników, z których część postanowiła odejść. Na to tylko czekał Maurice Greenberg: wyławia najlepszych i proponuje im
pracę w swojej nowej firmie. Z programem pomocy publicznej nie miał nic wspólnego, więc może zapłacić ludziom tyle, ile tylko mu się podoba.
Jednym z pierwszych kroków szefa Starr & Co. było wynajęcie lokalu o powierzchni 14 tys. m kw. przy Park Avenue na Manhattanie, w jednym z budynków, w których jeszcze nieco ponad rok temu urzędowali szefowie Lehman Brothers.