W środę w Moskwie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo będzie kontynuować negocjacje z Gazpromem nowego kontraktu gazowego oraz zmian w zasadach działania polsko-rosyjskiej spółki EuRoPol Gaz, do której należy tranzytowy gazociąg jamalski z Rosji do Niemiec. Wczoraj po posiedzeniu zarządu PGNiG do Moskwy wrócił prezes Michał Szubski, który dzień wcześniej w stolicy Rosji wraz wicepremierem Waldemarem Pawlakiem prowadził już negocjacje z ministrem energetyki Rosji Siergiejem Szmatko i z Gazpromem. To miała być ostatnia runda negocjacji, jak według naszych informacji uzgodnił Szubski w rozmowach z Gazpromem na początku października podczas gazowego szczytu w Buenos Aires. Na tym szczycie wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew zapowiadał, że nowy kontrakt z Polską ma być podpisany do końca października. W poniedziałek polska delegacja w Moskwie już szykowała się do zakończenia negocjacji - ujawnił wczoraj Pawlak na konferencji prasowej.
- Wydawało się, że wszystkie sprawy są uzgodnione, ale podczas plenarnego spotkania doszło do rozbieżności między firmami w sprawie wysokości taryf za tranzyt gazu.
Polska strona przedstawiła propozycje ich obniżenia, ale Gazprom nie był zainteresowany - powiedział wicepremier. Dodał, że w zależności od uzgodnień "sprawa może się zakończyć w tym tygodniu, a równie dobrze może to być przeciągane dłużej".
W jaki sposób Polska chciała obniżyć opłaty za tranzyt gazu, nie wiadomo. Pawlak mówił o wydłużeniu amortyzacji, ale przyznał, że tę sprawę regulują ogólne przepisy o amortyzacji. - Wyjątkowych przepisów dla EuRoPol Gazu nie będzie - podkreślił szef resortu gospodarki.
Rosjanie chcą jak najmniej płacić za tranzyt gazu przez Polskę, choć taryfy EuRoPol Gazu i tak są niższe niż np. w Austrii czy na Słowacji. Od czterech lat Gazprom kwestionuje wysokość taryf EuRoPol Gazu ustalanych zgodnie z polskim prawem i zatwierdzanych przez Urząd Regulacji Energetyki. I Rosjanie od czterech już lat nie płacą w pełni rachunków EuRoPol Gazowi za tranzyt gazu przez Polskę.
Sprawa jest bardzo poważna, bo Gazprom faktycznie kwestionuje polskie prawo. A EuRoPol Gaz może zbankrutować, jeśli będzie pobierał za niskie opłaty za swoje usługi. Podobnie będzie, gdy jamalska rura zostanie zakręcona na długi czas po uruchomieniu Gazociągu Północnego. W poniedziałek Szmatko mówił jednak dziennikarzom w Moskwie, że uzgodnił z wicepremierem Pawlakiem, iż EuRoPol Gaz ma działać według taryf "zapewniających wystarczający zapas finansowej stabilności i niewielki gwarantowany zysk".
Co uzgodniono? ? długoterminowy kontrakt PGNiG z Gazpromem ma być wydłużony o 15 lat, do 2037 r. Od przyszłego roku przez 28 lat PGNiG ma importować z Rosji 11 mld m sześc. gazu. Dotychczasowy kontrakt przewidywał dostawy od przyszłego roku 8 mld m sześc. rosyjskiego gazu, a od 2015 r. - 9 mld m sześc. W sumie nowe porozumienie przewiduje zwiększenie
importu rosyjskiego gazu do Polski o 196 mld m sześc. W ten sposób Gazprom na ćwierć wieku z góry zagwarantuje sobie zakupy przez Polskę gazu o wartości minimum 60 mld dol. (w cenach, które Gazprom zapowiada na przyszły rok).
? PGNiG i Gazprom mają współdziałać w celu podzielenia się po równo akcjami EuRoPol Gazu. To oznacza wyrugowanie firmy Gas-Trading, która ma 4 proc. akcji EuRoPol Gazu. Gas-Trading nie ma wpływu na zarządzanie EuRoPol Gazem. Ma za to prawo pierwokupu akcji EuRoPol Gazu od pozostałych udziałowców, a także prawo - z którego nie korzysta - do transportu gazociągiem jamalskim gazu na rynek w Polsce i tranzytu na Zachód.
Głównym udziałowcem (44 proc.) Gas-Tradingu jest PGNiG i w ten sposób pośrednio polski koncern ma więcej akcji EuRoPol Gazu niż Gazprom. Po wyrównaniu udziałów w EuRoPol Gazie polski koncern straci tę pośrednią przewagę. Wicepremier Pawlak nie wyjaśnił, jak to zostanie zrekompensowane wobec PGNiG. Na wyrugowanie Gas-Trading z EuRoPol Gazu nie zgadza się przedsiębiorca Aleksander Gudzowaty - a jego firma Bartimpex ma 36 proc. akcji Gas-Trading. Nie wiadomo, jak ten spór zostanie załatwiony.
? nowe zasady zarządzania EuRoPol Gazem przewidują jednogłośność zarządu w kluczowych decyzjach, np. wysokości stawek za tranzyt gazu. Nierozwiązane spory zarządu ma rozstrzygać rada nadzorcza, a jeśli jej się nie uda - to akcjonariusze.
Takie zasady grożą jednak paraliżem EuRoPol Gazu, bo do zarządu tej spółki PGNiG i Gazprom desygnują równą liczbę menedżerów. Tak dzieje się już teraz, bo polscy i rosyjscy członkowie zarządu składają do URE odmienne wnioski taryfowe. A rozstrzyganie sporów przez radę nadzorczą grozi wygraną Gazpromu, bo radą kieruje nominat rosyjskiego koncernu i jego głos przesądza decyzje rady nierozstrzygnięte zwykłą większością głosów. Te problemy można usunąć, wprowadzając np. zapis, że w sprawach taryfowych spółkę musi reprezentować prezes (nominowany przez PGNiG) lub pozbawiając szefa rady nadzorczej uprzywilejowanego głosu. Jakie ustalenia w tej sprawie podjęły rządy - wicepremier Pawlak nie powiedział. - Najlepiej, by PGNiG ustaliło to z Gazpromem - powiedziała "Gazecie" wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska, główny negocjator umowy z Rosją.
? nie ma żadnych ustaleń co do terminu budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego, którą w połowie lat 90. rząd Rosji zobowiązał się zbudować do 2001 r. Wicepremier Pawlak nie powiedział, jak strona rosyjska zrekompensuje ok. 200 mln dol., które EuRoPol Gaz wydał już na tę drugą rurę tranzytową.