Rada rozpoczęła cykl obniżek stóp procentowych w listopadzie ubiegłego roku, kiedy obniżyła stopy o 25 pkt bazowych. Na grudniowym oraz styczniowym posiedzeniu dokonała redukcji stóp po 75 pkt, zaś w lutym i marcu obniżki wyniosły po 25 pkt bazowych. Po raz ostatni rada obniżyła stopy procentowe w czerwcu o 25 pkt bazowych, a w lipcu, sierpniu i wrześniu ich poziom nie uległ zmianie.
Najważniejszą częścią konferencji prasowej była projekcja inflacji i
PKB. Jak powiedział prezes NBP Sławomir Skrzypek, w połowie przyszłego roku
inflacja spadnie do 2,5 proc., co oznacza, że
Polska znajdzie się w okolicach celu inflacyjnego. RPP w komunikacie po posiedzeniu zapisała, że prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji w średnim okresie poniżej lub powyżej celu inflacyjnego jest zbliżone. Wcześniej RPP oceniała, że prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji poniżej celu jest większe od prawdopodobieństwa, że będzie ona powyżej 2,5 proc.
Skrzypek stwierdził też, że wzrost PKB w III kwartale wyniósł 1,4-1,5 proc., a w całym roku PKB wzrośnie powyżej 1 proc. W komunikacie RPP napisano, że powrotowi polskiej gospodarki na ścieżkę potencjalnego tempa wzrostu powinny sprzyjać: oczekiwana poprawa globalnej koniunktury i dokonane obniżki stóp procentowych NBP wraz ze zmniejszeniem stopy rezerwy obowiązkowej.
RPP dostrzegła też oznaki poprawy sytuacji gospodarczej. Według Rady, dane za III kwartał 2009 r. dotyczące polskiej gospodarki - w tym o produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej, a także większość wskaźników koniunktury -sygnalizują poprawę aktywności gospodarczej w tym kwartale.
"Utrzymuje się niekorzystna sytuacja na rynku pracy: spada zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw oraz rośnie stopa bezrobocia. Towarzyszy temu jednak nieco wyższy od oczekiwań wzrost wynagrodzeń w przedsiębiorstwach. Niekorzystnie na wzrost gospodarczy wpływa zaostrzanie polityki kredytowej banków, w szczególności w odniesieniu do sektora przedsiębiorstw" - czytamy w komunikacie.
- Decyzja o pozostawieniu stóp bez zmian wynika z tego, że z jednej strony inflacja powróciła do dopuszczalnego przedziału wahań wokół celu inflacyjnego, a z drugiej nastrój psują informacje o drastycznie pogarszającej się sytuacji finansów publicznych. - uważa Michał Dybuła, główny ekonomista
BNP Paribas Polska: Jego zdaniem to, że deficyt sektora finansów publicznych w tym roku przekroczy 6 procent PKB jest raczej pewne. Tak samo jak to, że nie uda się zrealizować planu prywatyzacji na ten rok, co sprawi, że
dług publiczny przekroczy 50 procent PKB
Dziś inflacja wynosi 3,4 proc., co oznacza, że powróciła do celu inflacyjnego, który wyznaczyła sobie RPP. Wynosi on 2,5 proc. z możliwością odchylenia o 1 pkt proc. w górę i w dół.
To już jedne z ostatnich posiedzeń RPP w obecnym składzie, na początku przyszłego roku wyłoniony zostanie jej nowy skład na kolejną sześcioletnią kadencję. Z tego powodu zmiana poziomu stóp jest mało prawdopodobna przez najbliższe kilka miesięcy - stara Rada nie będzie chciała ich zmieniać tuż przed odejściem, nowa tuż po powołaniu. Jednak ekonomiści już spekulują kiedy mogłyby nastąpić podwyżki stóp. Część z nich sądzi że do pierwszej dojdzie już w połowie roku. Ci bardziej sceptycznie oceniający tempo wzrostu PKB w 2010 roku są zdania, że stopy nadal mogą być rekordowo niskie przez cały przyszły rok.
Pora na kredyty o stałym oprocentowaniu Zdaniem Emila Szwedy, analityka Open Finance stabilne stopy to dobra okazja, by wprowadzać kredyty o stałym oprocentowaniu.
- Kredyty tego rodzaju mogą być wyżej oprocentowane niż kredyty ze zmiennym oprocentowaniem (opartym o stopę WIBOR) w dniu ich zaciągania, ale za to dają pewnego rodzaju - ograniczoną czasowo - gwarancję, że nawet jeśli RPP w końcu zacznie podnosić stopy procentowe, raty kredytów nie wzrosną - uważa Szweda.
W analogiczny sposób długoterminowe lokaty na stały procent zabezpieczają interesy banków przed wzrostem stóp procentowych.
Przy czym - jak wskazuje Szweda - sensowny kredyt tego rodzaju powinien gwarantować stały poziom oprocentowania przynajmniej na cztery, pięć lat (a później przechodzić na stopę zmienną), żeby faktycznie zabezpieczać interesy kredytobiorcy.