Jedyna nadzieja internetowych hazardzistów to Komisja Europejska
Rafał Zasuń
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-29 12:09
Czy Bruksela storpeduje plan Donalda Tuska, aby szybko uporać się z hazardem w sieci?
ZOBACZ TAKŻE
- Zakopane zapłaci za hazard? Izba Celna wszczyna postępowanie (25-01-10, 20:44)
- Lewandowski przesłuchany i zaakceptowany (11-01-10, 16:29)
- Merlin.pl bije rekord sprzedaży w 2009 roku (22-12-09, 19:41)
- Rząd chce blokować strony z hazardem, ale nikt nie wie jak (19-11-09, 20:25)
- Operatorzy internetowi nie chcą blokować stron z hazardem (16-11-09, 21:26)
- Akt oskarżenia przeciw oszustowi z firmy JapanFoto (09-11-09, 12:20)
- "DGP": Koniec internetowej wolności w Polsce (06-11-09, 07:35)
- Francja będzie zarabiać na e-hazardzie (02-11-09, 14:00)
- "Rz": Od niedzieli hazard praktycznie bez kontroli (31-10-09, 10:01)
- Tusk strzela z automatu (28-10-09, 01:00)
- Duża gra o małe stawki. Czy można oszukiwać na jednorękich bandytach? (19-10-09, 13:40)
- Rosja zamyka wszystkie kasyna. 400 tys. osób straci pracę (29-06-09, 14:56)
RAPORTY
8 września 2009 r. to był czarny wtorek dla firm e-hazardowych. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł w sprawie Santa Casa kontra bwin i Portugalska Liga Piłkarska, że zakaz hazardu internetowego w Portugalii nie narusza unijnej zasady swobody świadczenia usług. Wyrok oznaczał, że Santa Casa - licząca 500 lat portugalska instytucja charytatywna- będzie miała nadal ustawowy monopol na hazard. - Baliśmy się, że po wyroku kurs akcji na giełdzie w Londynie zwali się na łeb, na szyję - mówi menedżer jednej z brytyjskich firm bukmacherskich działających na polskim rynku.
Nic dziwnego- dotychczas Komisja Europejska była głównym obrońcą europejskich firm oferujących hazard w sieci przeciw zakusom państw próbujących go zakazać. Odpowiedzialny za rynek wewnętrzny komisarz Charlie McCreevy kilkakrotnie ostrzegał kraje aby nie próbowały tego robić. Nie był gołosłowny - Komisja wszczęła też procedurę przeciw kilku państwom, które zakazały e-hazardu m.in. Niemcom. Komisja wychodzi bowiem z założenia, że legalnie działające firmy zarejestrowane na w krajach UE, gdzie taki hazard jest dozwolony (m.in. Wielka Brytania, Malta i Austria) mają prawo działać na terenie całej UE. Wrześniowy wyrok ETS oznaczał, że sędziowie nie do końca zgadzają się z Komisją, choć sąd podkreślił, że zakaz internetowego hazardu nie może być "nieproporcjonalny".
-Chcemy wykorzystać wyrok w sprawie Santa Casa - mówi "Gazecie" wiceminister finansów Jacek Kapica. Z założeń do ustawy o grach przyjętych we wtorek wynika, że rząd planuje zmusić operatorów Internetu (np. TP SA) do blokowania stron internetowych firm hazardowych. A banki będą miały obowiązek informować o przelewach na ich konta, tak aby fiskus mógł szybko namierzyć i ukarać samych graczy.
Oczywiście blokadę strony można obejść - np. używając serwerów proxy zarejestrowanych w krajach Azji. System nie widzi wówczas, że IP komputera pochodzi z Polski. Łatwo obejść także monitoring konta- wystarczy skorzystać z systemu przelewów internetowych np. moneybookers. Ale firmy przyznają, że nowe prawo będzie sporym utrudnieniem i część z nich może wycofać się z Polski oraz przestać sponsorowania naszych klubów. A dają na to ok. 50 mln zł. Rocznie. Maltański Expekt jest sponsorem reprezentacji, BetClic - Lecha Poznań, również brytyjski Unibet sponsoruje nawet całą I ligę piłkarską (czyli dawną 2 ligę), która teraz nazywa się Unibet 1 liga. Szczególnie uderzy w nich zakaz reklamy. Dziś także obowiązuje, ale nie ma za niego sankcji. Po zmianie ustawy karane będą media, które zamieszczają reklamy firm hazardowych.
Kiedy pierwszy raz resort finansów w 2007 r przymierzał się do likwidacji internetowego hazardu. Środki miały być podobne jak teraz. Wówczas Urząd Komitetu Integracji Europejskiej wydał negatywną opinię dla projektu. Czy wyrok w sprawie Santa Casa radykalnie zmienia sytuację?
Internetowi bukmacherzy twierdzą, że nie. - Sytuacja w Portugalii nie może być porównywana z Polską- tłumaczy "Gazecie" Kevin O'Neal z zarejestrowanego na Gibraltarze bwin. Sąd podkreślał, że Santa Casa jest instytucją charytatywną, a nie działającą dla zysku.
W Polsce sytuacja jest inna: "naziemne" zakłady bukmacherskie są organizowane przez prywatne firmy oraz państwowy Totalizator Sportowy (ten ostatni tylko na wyścigi konne). Nie są to -tak jak w Portugalii - instytucje dobroczynne.
ETS w sprawie Santa Casa podkreślił jednak, że w internetowym hazardzie istnieje większa możliwość oszustwa. "Ograniczenia mogą ze względu na szczególne okoliczności związane z oferowaniem gier hazardowych przez Internet zostać uznane za uzasadnione celem zwalczania oszustw i przestępczości" - czytamy w wyroku.
Komisja Europejska oczywiście musi pogodzić się z orzeczeniem ETS, ale państwa nie powinny cieszyć się za wcześnie. Miesiąc po wydaniu wyroku,6 października skrytykowała rząd Danii za projekt nowego prawa o grach. Duńczycy chcieli zwalczać e-hazard podobnie jak Polacy - blokując strony internetowe oraz przelewy bankowe, a także zakazując reklamy. Teraz rząd Danii do 9 listopada musi odpowiedzieć Komisji. Przez ten czas nowa ustawa nie może być uchwalona. Nie wiadomo więc, czy zapowiedzi Donalda Tuska, że nasza ustawa hazardowa zostanie bardzo szybko przyjęta, nie okażą się mrzonką.
Nic dziwnego- dotychczas Komisja Europejska była głównym obrońcą europejskich firm oferujących hazard w sieci przeciw zakusom państw próbujących go zakazać. Odpowiedzialny za rynek wewnętrzny komisarz Charlie McCreevy kilkakrotnie ostrzegał kraje aby nie próbowały tego robić. Nie był gołosłowny - Komisja wszczęła też procedurę przeciw kilku państwom, które zakazały e-hazardu m.in. Niemcom. Komisja wychodzi bowiem z założenia, że legalnie działające firmy zarejestrowane na w krajach UE, gdzie taki hazard jest dozwolony (m.in. Wielka Brytania, Malta i Austria) mają prawo działać na terenie całej UE. Wrześniowy wyrok ETS oznaczał, że sędziowie nie do końca zgadzają się z Komisją, choć sąd podkreślił, że zakaz internetowego hazardu nie może być "nieproporcjonalny".
-Chcemy wykorzystać wyrok w sprawie Santa Casa - mówi "Gazecie" wiceminister finansów Jacek Kapica. Z założeń do ustawy o grach przyjętych we wtorek wynika, że rząd planuje zmusić operatorów Internetu (np. TP SA) do blokowania stron internetowych firm hazardowych. A banki będą miały obowiązek informować o przelewach na ich konta, tak aby fiskus mógł szybko namierzyć i ukarać samych graczy.
Oczywiście blokadę strony można obejść - np. używając serwerów proxy zarejestrowanych w krajach Azji. System nie widzi wówczas, że IP komputera pochodzi z Polski. Łatwo obejść także monitoring konta- wystarczy skorzystać z systemu przelewów internetowych np. moneybookers. Ale firmy przyznają, że nowe prawo będzie sporym utrudnieniem i część z nich może wycofać się z Polski oraz przestać sponsorowania naszych klubów. A dają na to ok. 50 mln zł. Rocznie. Maltański Expekt jest sponsorem reprezentacji, BetClic - Lecha Poznań, również brytyjski Unibet sponsoruje nawet całą I ligę piłkarską (czyli dawną 2 ligę), która teraz nazywa się Unibet 1 liga. Szczególnie uderzy w nich zakaz reklamy. Dziś także obowiązuje, ale nie ma za niego sankcji. Po zmianie ustawy karane będą media, które zamieszczają reklamy firm hazardowych.
Kiedy pierwszy raz resort finansów w 2007 r przymierzał się do likwidacji internetowego hazardu. Środki miały być podobne jak teraz. Wówczas Urząd Komitetu Integracji Europejskiej wydał negatywną opinię dla projektu. Czy wyrok w sprawie Santa Casa radykalnie zmienia sytuację?
Internetowi bukmacherzy twierdzą, że nie. - Sytuacja w Portugalii nie może być porównywana z Polską- tłumaczy "Gazecie" Kevin O'Neal z zarejestrowanego na Gibraltarze bwin. Sąd podkreślał, że Santa Casa jest instytucją charytatywną, a nie działającą dla zysku.
W Polsce sytuacja jest inna: "naziemne" zakłady bukmacherskie są organizowane przez prywatne firmy oraz państwowy Totalizator Sportowy (ten ostatni tylko na wyścigi konne). Nie są to -tak jak w Portugalii - instytucje dobroczynne.
ETS w sprawie Santa Casa podkreślił jednak, że w internetowym hazardzie istnieje większa możliwość oszustwa. "Ograniczenia mogą ze względu na szczególne okoliczności związane z oferowaniem gier hazardowych przez Internet zostać uznane za uzasadnione celem zwalczania oszustw i przestępczości" - czytamy w wyroku.
Komisja Europejska oczywiście musi pogodzić się z orzeczeniem ETS, ale państwa nie powinny cieszyć się za wcześnie. Miesiąc po wydaniu wyroku,6 października skrytykowała rząd Danii za projekt nowego prawa o grach. Duńczycy chcieli zwalczać e-hazard podobnie jak Polacy - blokując strony internetowe oraz przelewy bankowe, a także zakazując reklamy. Teraz rząd Danii do 9 listopada musi odpowiedzieć Komisji. Przez ten czas nowa ustawa nie może być uchwalona. Nie wiadomo więc, czy zapowiedzi Donalda Tuska, że nasza ustawa hazardowa zostanie bardzo szybko przyjęta, nie okażą się mrzonką.
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.6
11 głosów
Przeczytaj 9 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach








