- Komunikat na temat negocjacji jutro - zapowiedziała "Gazecie" rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska, informując o zakończeniu negocjacji polskiej spółki z Gazpromem. Rozmowy polskiej i rosyjskiej firmy trwały od środy, a w poniedziałek uzgodnienia w Moskwie prowadził także wicepremier Waldemar Pawlak z rosyjskim ministrem energetyki Siergiejem Szmatko.
PGNiG chciało od przyszłego roku importować z Rosji 9,9 mld m sześc. gazu, zwiększając planowane wcześniej dostawy prawie o 40 proc. Ponadto polska firma chciała wydłużyć wieloletnią umowę z Gazpromem o 15 lat, aż do 2037 r. Na tym dodatkowym
eksporcie do Polski Gazprom zarobiłby co najmniej 60 mld dol., a jedna trzecia tej kwoty trafiłaby do
budżetu Rosji.
Jednak Gazprom uzależnił podpisanie kontraktu od ustępstw PGNiG w polsko-rosyjskiej spółce EuRoPol Gaz, do której należy tranzytowy gazociąg jamalski do Niemiec. Gazprom domagał się zwiększenia wpływu na zarządzanie EuRoPol Gazem, a także stosowania jak najniższych opłat za tranzyt przez Polskę. Właśnie tej ostatnie kwestii dotyczyły zakończone w środę negocjacje.
PGNiG nie ma jednak prawa decydować, jakie opłaty za swoje usługi pobiera EuRoPol Gaz. Taryfy na transport gazu są ustalane na podstawie prawa energetycznego i zatwierdzone przez Urząd Regulacji Energetyki.
W poniedziałek wicepremier Pawlak i minister Szmatko uzgodnili też, że PGNiG i Gazprom podzielą się po równo akcjami EuRoPol Gazu, usuwając z grona wspólników firmę Gas-Trading. Ma on 4 proc. akcji EuRoPol Gaz. Największymi udziałowcami Gas-Trading są PGNiG, Gazprom i Bartimpex Aleksandra Gudzowatego.