Budowana od kwietnia 2007 r. droga jest otwierana z półrocznym opóźnieniem w stosunku do pierwotnego planu, a i tak nie jest jeszcze ukończona. Wczoraj Wojewódzki
inspektor nadzoru budowlanego w
Krakowie wydał pozwolenie na użytkowanie drogi, ale pod warunkiem że inwestor - czyli GDDKiA - uzupełni nawierzchnie na drogach awaryjnych, umocnić skarpy i nasypy, uzupełnić instalacje odwadniające. Część dodatkowych prac trzeba zrobić do końca roku, resztę - w pół roku.
Liczne zastrzeżenia do inwestycji zgłaszali strażacy. Zwracali uwagę, że na przykład brakuje dodatkowych wjazdów na autostradę dla służb ratowniczych czy telefonicznych kolumn alarmowych. - Zależało nam na tym, aby tę autostradę otworzyć przed świętem Wszystkich Świętych. A wszystkie prace zalecone przez nadzór budowlany zostaną wykonane w terminie - zapewniał wczoraj "Gazetę" rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj.
Feralny odcinek A4 między Krakowem a Szarowem za 840 mln zł budowało konsorcjum hiszpańskiej firmy Dragados i polskiego Polimeksu-Mostostal. Wczoraj Polimex ogłosił, że wraz z firmami z Czech i Słowacji złożył najtańszą ofertę na budowę 24 km dalszej części A4 z Szarowa do Brzeska. Z kolei Dragados złożył najtańszą ofertę na budowę 13 km autostrady A4 z Wierzchosławic do Krzyża, na odcinku na wschód od Brzeska.
Jeden z dalszych odcinków A4 - za Rzeszowem w stronę Ukrainy - do kwietnia 2012 r. wybuduje konsorcjum Budimeksu za 795 mln zł bez podatku VAT. Kontrakt podpisano wczoraj.