Biznes Ludzie Pieniądze

Doradca doradził, a klientka straciła 160 tys. zł

Maciej Samcik
29.10.2009 , aktualizacja: 30.10.2009 09:08
A A A Drukuj
Z pomocą doradców Open Finance chciała przenieść kredyt hipoteczny z Noble Banku do Millennium. Ktoś zapomniał wypełnić jakiś papierek. Efekt - została na lodzie, z dwoma kredytami na karku. A doradcy finansowi umywają ręce.
Pani Ania w 2006 r. zaciągnęła w Noble Banku spory kredyt hipoteczny we frankach - równowartość prawie 400 tys. zł. Kredyt polecił jej i pomógł załatwić wszystkie formalności doradca Open Finance, największej w Polsce sieci doradców finansowych. Po dwóch latach, wiosną 2008 r., pani Ania postanowiła zamienić kredyt na tańszy. Zgłosiła się do wypróbowanego doradcy z Open Finance. Ten polecił jej Bank Millennium. Pieniędzmi z Millennium klientka miała spłacić kredyt w Noble Banku. Millennium kredytu udzielił i 18 kwietnia na konto Noble Banku wpłynęło 388,5 tys. zł, kwota wystarczająca do zamknięcia kredytu.



Pani Ania w błogiej nieświadomości spłacała raty kredytu w Millennium. Ale w sierpniu 2008 r. dostała z banku sygnał, że w księdze wieczystej nieruchomości, w dziale dotyczącym hipotek, nadal wpisany jest... Noble Bank. Jest też wpis Banku Millennium, ale dopiero na drugim miejscu.

Pani Ania poszła do swojego doradcy w Open Finance. Ten ją uspokoił, że wszystko jest w porządku, a po prostu procedury sądowe długo trwają. Nasza czytelniczka przy okazji spytała, dlaczego do domu przychodzą do niej wciąż harmonogramy spłaty dawnego kredytu z Noble Banku. Doradca powiedział, że to błąd w systemie i nie ma się czym przejmować.

I pani Ania się nie przejmowała, dopóki na początku 2009 r. nie dostała listu z Banku Millennium, w którym bank żąda wpisania go na pierwszym miejscu w księdze wieczystej, grożąc wypowiedzeniem umowy kredytowej. Czytelniczka napisała do Noble Banku prośbę o wyjaśnienia. Pod koniec marca przyszła zaskakująca odpowiedź, że... kredyt wcale nie został zamknięty!

Z listu Noble Banku wynikało, że pani Ania nie dopełniła pewnej drobnej formalności: co najmniej na 10 dni przed planowaną datą spłaty całości kredytu powinna pisemnie zawiadomić bank o tym zamiarze. "W dokumentach znajdujących się w posiadaniu Noble Banku nie znajduje się takie pismo" - pisze bank. I dodaje, że umowa kredytowa w dalszym ciągu obowiązuje, zaś klientka jest winna 550,8 tys. zł.

Skąd wzięła się tak ogromna kwota zaległości? Otóż w czasie, kiedy pieniądze przelane w kwietniu 2008 r. leżały spokojnie na koncie technicznym w Noble Banku, kurs franka szwajcarskiego skoczył o kilkadziesiąt groszy, przez co wartość kredytu zwiększyła się o ponad 160 tys. zł.

Pani Ania poszła z awanturą do Open Finance: - Przecież to u ich doradcy załatwiałam wszystkie formalności, podpisywałam dokumenty, składałam dyspozycje. Jeśli doradca zapomniał złożyć oświadczenia o spłacie kredytu, to niech teraz Open Finance pokryje moje straty - domaga się czytelniczka.

Open Finance: naciągana najlepszość? Czytaj w blogu Macieja Samcika

Ale w Open Finance umywają ręce. W piśmie z 22 kwietnia 2009 r. podpisanym przez Pawła Piotrowskiego, kierownika oddziału, który obsługiwał panią Anię, czytamy, iż firma, owszem, pośredniczyła w "przekazywaniu dokumentów wymaganych przez instytucje finansowe". Ale według Open Finance pośrednictwo to polegało "wyłącznie na przekazywaniu klientom dokumentów wymaganych przez instytucje finansowe". A dyspozycja zamknięcia kredytu nie jest dokumentem obowiązkowym. Dlatego Open Finance uważa, że nie musiał pośredniczyć przy jego przekazaniu do Noble Banku.

Pani Ania jest oburzona: - To na czym polega ich pośrednictwo? Żeby zgarnąć prowizję za udzielenie kredytu? Jeśli przychodzę do profesjonalistów, to chyba mam prawo oczekiwać, że moje sprawy zostaną załatwione do końca? - pyta. I zapowiada pozew sądowy przeciwko sieci doradców. Sęk w tym, że Open Finance - tak samo jak inni doradcy - nie podpisuje z klientami umów precyzujących prawa i obowiązki doradcy. To znaczy, że za każdy błąd doradcy konsekwencje ponosi wyłącznie klient.

Czy doradca finansowy za coś odpowiada?. Czytaj komentarz w blogu Macieja Samcika

Pani Ania opowiada, że dostała od Open Finance pewną ofertę. - Na nieformalnym spotkaniu dowiedziałam się, że mogą zapłacić połowę spornej kwoty, czyli ok. 80 tys. zł. Nie zgodziłam się. Jestem w beznadziejnej sytuacji. W każdej chwili Bank Millennium może wypowiedzieć kredyt i będę chyba mieszkała pod mostem!

Poprosiliśmy o interwencję Jarosława Augustyniaka, prezesa Noble Banku i pośrednio zwierzchnika Open Finance, bo ten pośrednik finansowy należy do tej samej grupy finansowej co Noble. - Mogę tylko powiedzieć, że dołożymy wszelkich starań, żeby pozytywnie, również dla pani Anny, zakończyć tę sprawę - powiedział nam Augustyniak.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    145 głosów