Formalna decyzja Rady Ministrów zapadła w środę, a w czwartek minister środowiska Maciej Nowicki przedstawił szczegółowe informacje o tym, jak w Polsce będzie wyglądała sieć obszarów Natura 2000.
W sumie szczególnie chronionych obszarów ma być prawie tysiąc. 142 z nich to tereny podlegające pod dyrektywę "ptasią", a 817 - dyrektywę "siedliskową" (obie dyrektywy to podstawa Natury 2000). Wszystkie tereny zostały wyznaczone przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, po uprzednich badaniach naukowych i weryfikacji w terenie. Łączny obszar objęty ochroną to 21 proc. powierzchni kraju, ale nie jest to europejski rekord: Hiszpanie na swoją listę wpisali aż... 35 proc. terytorium kraju, a Bułgarzy niewiele mniej.
Po decyzji rządu polska lista obszarów Natura 2000 jest obowiązująca, ale jeszcze nie całkiem ostateczna, bo teraz będzie ją oceniać Komisja Europejska. - To potrwa około roku. Może się zdarzyć, że Komisja poprosi o dopisanie do listy jeszcze jakiegoś obszaru, ale raczej się już tego nie spodziewamy. Współpraca przy układaniu listy była dobra - mówi "Gazecie" Nowicki.
Minister podkreśla, że sama obecność jakiegoś terenu na liście Natura 2000 nie oznacza, że w tym miejscu nie będzie można w ogóle inwestować, a okolica zostanie skazana na bycie skansenem. Inwestycje będą dozwolone, pod warunkiem że • zostanie przeprowadzone badanie oddziaływania tej inwestycji na środowisko; • inwestor będzie w stanie wykazać, że chronione gatunki zwierząt i/lub roślin nie będą jego inwestycją zagrożone; • ewentualne straty dla środowiska da się zrekompensować.
Z doświadczeń innych krajów Unii Europejskiej wynika, że po spełnieniu tych warunków w obszarze Natura 2000 mogły powstawać fabryki, drogi ekspresowe itp.
Inaczej było w przypadku planowanej drogi ekspresowej S8 przecinającej Dolinę Rospudy w najcenniejszym przyrodniczo miejscu (torfowisku) - takich strat nie udałoby się zrekompensować. I dlatego rząd PO-PSL zadecydował o wytyczeniu nowej trasy S8, zdejmując z Polski groźbę klęski wizerunkowej i bolesnej finansowo przegranej przed unijnym trybunałem.
- Jestem dumny, że nam udało się to, co nie udało się żadnemu dotychczasowemu rządowi. Kiedy obejmowałem stanowisko ministra,
Polska była na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o zaawansowanie prac nad obszarami Natura 2000 - podkreślał wczoraj Nowicki.
Szef resortu środowiska podkreślał w czwartek, że wyznaczenie ostatecznej listy obszarów Natura 2000 było konieczne nie tylko dlatego, że naciskała na to Komisja Europejska i groziła nam procesem przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Taka lista oznacza wielkie ułatwienie dla wszystkich inwestorów, którzy do tej pory mogli nie mieć pewności, czy działka (pod drogę, budowę fabryki, dużej hodowli rolnej itp.) nie znajdzie się przypadkiem w sercu obszaru chronionego. Inwestorzy nie wiedzieli też, jakie dodatkowe wymogi będą musieli spełnić, jeśli jednak okaże się, że ich inwestycja zahaczy o Naturę 2000.
Teraz każdy inwestor może sam sprawdzić lokalizację obszarów "naturowych". Jest dostępna na stronach Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (oraz pod adresem http://natura2000.mos.gov.pl)