Tego samego dnia, gdy na szczycie w Brukseli polski rząd walczył o to, by
Polska płaciła jak najmniejszą składkę na specjalny unijny fundusz "klimatyczny", Bank Światowy przedstawił w
Warszawie swój nowy raport opisujący zmiany klimatyczne w państwach naszego regionu.
- To się dzieje na naszych oczach. Świat nauki dysponuje danymi dotyczącymi temperatury z ostatnich 800 tys. lat. I nigdy, nigdy wzrost temperatury nie był tak szybki jak obecnie - mówi "Gazecie" Marianne Fay, główna ekonomista departamentu ds. rozwoju Banku Światowego.
Ile? W regionie Europy i Azji Centralnej o 0,5 stopnia na południu i do 1,6 stopnia na północy. Kolejny wzrost o 1 stopień jest spodziewany w perspektywie 20 lat. To może się wydawać niewielką wartością. Ale skutki takiej zmiany są trudne do zaakceptowania.
- Europa Centralna nie jest najbardziej zagrożonym regionem świata. Ale także w Polsce w perspektywie kilkudziesięciu lat należy spodziewać się znacznie więcej powodzi i okresów suszy. I tyle samo upalnych dni co na Sycylii. Straty będą większe, jeśli Polska nie zwiększy swojej zdolności do reagowania na katastrofy naturalne - dodaje Fay.
W ocenie Banku Światowego państwa Unii - w tym Polska - powinny nie tylko obniżać swoje emisje gazów cieplarnianych (i tym samym zmniejszać prawdopodobieństwo wzrostu temperatury), ale także zagwarantować wsparcie finansowe dla biedniejszych krajów świata w dostosowywaniu się do zmian klimatycznych. W ocenie BŚ w perspektywie 2030 r. potrzebne będą kwoty rzędu 170-230 mld dol. rocznie. Ile z tej sumy zapłacą UE,
USA,
Japonia i pozostałe najbogatsze państwa świata? Dziś UE mówi o kwocie rzędu 15 mld euro. W Brukseli polski rząd wywalczył, że nasz udział będzie minimalny - nie większy niż 400 mln euro w 2020 r.
Dla porównania rząd Chin - krytykowanych za zanieczyszczenie środowiska - zadecydował, że wyda 221 mld dol. (w subwencjach, ulgach podatkowych itp.) na ochronę środowiska.
Postawa polskiego rządu już spotyka się z mieszaną reakcją. Nawet w środowisku polskich przedsiębiorców. "Z powodów merkantylno-egoistycznych trzymamy mocno kciuki za skuteczność negocjacji szefów naszego państwa i rządu w Brukseli tak, aby polska składka na rzecz wsparcia najuboższych krajów świata w walce z globalnym ociepleniem była jak najniższa. Tylko nieodparcie ciśnie się na usta pytanie: czy prawie zawsze zagrożenia środowiskowe w Polsce muszą być traktowane jako pasmo nieszczęść narodowych, a nie jak wyzwanie dla polskiej gospodarki?" - napisał Business Centre Club w piątkowym komunikacie.
- W przyszłości działania Unii będą w dalszym ciągu zdominowane przez zagadnienia środowiskowe. Zarządzanie tymi ryzykami, a w szczególności gospodarczymi skutkami unijnych zmian prawnych, powinno być jednym z priorytetowych działań polskiego rządu - dodaje BCC.