- Wygraliśmy kolejną batalię ze spamem -
Facebook ogłosił triumfalnie w piątek na swojej stronie internetowej i zapowiedział, że będzie bezwzględnie tropił kolejnych spamerów. Wallace, który przez długi czas notorycznie włamywał się na konta innych użytkowników bez ich wiedzy i rozsyłał z nich spam i głupawe wiadomości musi zapłacić portalowi 711 mln dolarów odszkodowania - na tyle straty serwisu ocenił sąd. I choć Facebook zdaje sobie sprawę z tego, że raczej nie otrzyma tych pieniędzy - w czerwcu Wallace wniósł do sądu wniosek o stwierdzenie jego bankructwa i ochronę przed wierzycielami - i tak odtrąbił wielki sukces. Dla samego Sanforda Wallace'a sprawa może mieć jeszcze bardziej przykry finał - nie dość, że sąd zabronił mu...korzystania z serwisu Facebook, to jeszcze może wylądować za kratkami, ponieważ prokurator wysoko ocenił szkodliwość społeczną popełnionego przez niego przestępstwa.
Mieszkający w Las Vegas Wallace, który sam siebie nazywa "Królem Spamu" to jedna z najmniej lubianych postaci w internecie. Spamowaniem w sieci zajmuje się od połowy lat 90-tych, a wcześniej - zanim internet stał się popularny zajmował się spamowaniem...faxów. Za zasypywanie skrzynek internautów niechcianymi wiadomościami był już wielokrotnie skazywany przez sąd: w 1999 roku sąd skazał go na odłączenie od internetu, a w 2006 roku Federalna Komisja Handlu ukarała go grzywną w wysokości 4 mln dolarów za stawianie w sieci wyskakujących reklam typu pop-up. W ubiegłym roku sprawę przeciw "Królowi Spamu" wytoczył MySpace i wygrał odszkodowanie w kwocie 230 milionów dolarów. Portal oskarżył "Króla" o nielegalne rozpowszechnianie reklam stron z pornografią i hazardem.
To druga najwyższa grzywna w historii za rozsyłanie spamu. W listopadzie ubiegłego roku Facebook wygrał 873 miliony odszkodowanie od kontrolowanej przez Adama Guerbeza firmy
Atlantis Blue Capital, która rozsyłała użytkownikom pornograficzny spam.