Bankowy "wyścig zbrojeń". Kto da mniej? Nic dziwnego, że w bankach trwa już "wyścig zbrojeń". Jak by tu wybić się z tłumu konkurencyjnych ofert, a jednocześnie dobrze zarobić? - dumają całe dnie spece od marketingu. Na razie w tej rywalizacji najbardziej widać oferty szybkich pożyczek Eurobanku i PKO BP. W obu bankach nominalne oprocentowanie wynosi poniżej 7 proc. rocznie. W Eurobanku jest to 6,9 proc., a w PKO BP - 6,99 proc. Pożyczkę gotówkową Eurobanku niedawno prześwietliłem, dziś więc przyjrzę się przez lupę szybkiemu kredytowi w PKO BP.
Czytaj też:
PKO BP to bank, któremu Polacy ufają najbardziej Kredyt bez formalności na 7 proc.? Gdzieś musi być haczyk... Aż nie chce się wierzyć, że kredyt gotówkowy bez żadnego zabezpieczenia, bez żyrantów, bez formalności, może kosztować tylko 7 proc. Przy takich stawkach, biorąc z banku 2 tys. zł, oddawałbym mu po roku tylko o jakieś 80 zł więcej (mało, bo oprocentowanie z miesiąca na miesiąc jest liczone od coraz mniejszej kwoty).
Odwiedziłem oddział PKO BP na moim osiedlu i wraz z panią przy okienku rozebrałem PKO-wską szybką pożyczkę na czynniki pierwsze. Od razu na początku rozmowy okazało się, że reklamowane oprocentowanie 6,99 proc. jest dostępne tylko dla najmniejszych kredytów, nieprzekraczających 3 tys. zł, i branych tylko na rok. Ale to jeszcze żaden problem, większość z nas na załatanie dziury w budżecie i tak potrzebuje najwyżej 1-2 tys. zł.
Czytaj też:
Sposób na kryzys: wciskać drogie kredyty i się nie przejmować? Komu zaszkodzi 0,35 proc.? Spytałem o dodatkowe opłaty. Pani się nieco speszyła (widać nie każdy klient jest aż tak dociekliwy, a szkoda). Ale podniosła rękawicę i szczerze jak na spowiedzi wszystko mi wyznała. Otóż niskie odsetki mogę zapłacić tylko wtedy, jeśli jednocześnie wykupię ubezpieczenie od nieprzewidzianych zdarzeń losowych. Składka pozornie jest niegroźna - wynosi 0,35 proc. wartości kredytu miesięcznie. Ale ziarnko do ziarnka i... w skali roku urośnie do 4,2 proc. A że składka ubezpieczeniowa jest pobierana z góry i odliczana od kwoty kredytu, bank naliczy mi ratę kredytu od większej kwoty niż ta, którą dostałem do ręki. Do tego dochodzi prowizja za udzielenie kredytu - sięgająca 5 proc.
Czytaj też:
Czary-mary w PKO BP Pożyczasz na 7 proc., zapłacisz ponad 20 proc. To oznacza, że PKO-wskie promocyjne oprocentowanie kredytu 6,99 proc. jest tylko chwytem reklamowym. Tak naprawdę zapłacę za pożyczone pieniądze ponad 20 proc. odsetek, kosztów i prowizji. Np. pożyczając 2 tys. zł na rok, dostanę do ręki tylko 1820 zł, a miesięczna rata wyniesie 190 zł. To oznacza, że będę musiał oddać w sumie 2280 zł - o 460 zł więcej, niż bank mi wypłaci!