Biznes Ludzie Pieniądze

Polacy inwestują miliardy w lokaty-cuda, które nie przynoszą zysku

Maciej Samcik
02.11.2009 , aktualizacja: 03.11.2009 09:18
A A A Drukuj
Bankowcy coraz częściej zamiast lokat oferują klientom tzw. struktury - cudo, które ma dać kilkanaście procent zysku bez ryzyka straty. Choć mało które ?struktury? przynoszą zyski, Polacy inwestują w nie już grube miliardy złotych!

SERWISY


Lokaty strukturyzowane biją w bankach rekordy popularności. Według różnych szacunków tylko w tym roku Polacy zainwestowali w nie aż 5 mld zł swoich oszczędności! Natomiast od początku ich funkcjonowania na polskim rynku (tj. od jakiś trzech lat) jest to 18 mld zł. Te skomplikowane inwestycje zwane przez bankowców pieszczotliwie "strukturami" niespodziewanie stały się trzecim - po tradycyjnych lokatach i kontach oszczędnościowych - najczęściej wybieranym przez Polaków sposobem lokowania oszczędności.



Świat Zysków, Polskie Giganty, Mocna Piątka - kuszą chwytliwe nazwy "struktur". Tak samo jak miraże zysków. Np. na Mocnej Piątce można zarobić do 24 proc. w trzy lata. Znacznie więcej niż na zwykłej lokacie, z której można wycisnąć góra 5-6 proc. rocznie. - Z centrali dostajemy przynajmniej dwie-trzy nowe "struktury" miesięcznie. Obdzwaniamy wszystkich klientów VIP i liczymy, że uda się im to sprzedać. Ciśnienie centrali jest duże - mówi nam anonimowo pracownik jednego z dużych banków detalicznych.

Wielkie powodzenie "struktur" nie dziwi, bo na pozór łączą one ogień i wodę. Klient z jednej strony otrzymuje gwarancję zwrotu zainwestowanych pieniędzy (ma więc pewność, że nie straci ani grosza). Z drugiej strony otrzymuje szansę na kilkanaście procent rocznego zysku z inwestycji. Dają ją tzw. opcje, czyli bardzo ryzykowne instrumenty finansowe. W opcje jest inwestowana niewielka część pieniędzy klienta. Jeśli opcja da zarobić - cała "struktura" jest sukcesem. Jeśli nie - klient dostaje tylko to, co wpłacił.

Niestety, jak wynika z wyliczeń "Gazety Wyborczej" i sieci doradców finansowych Open Finance, połowa z ponad 50 zakończonych w tym roku inwestycji w produkty strukturyzowane nie przyniosła ich klientom ani grosza zysku! A tylko jedna na sześć "struktur" osiągnęła wynik lepszy niż 10 proc.

To słabe dokonania. Zwłaszcza, że przecież większość ze sprzedawanych klientom "struktur" jest obliczona na kilka lat.

Najlepsza zakończona w tym roku inwestycja, oparta na notowaniach ropy naftowej "struktura" Citi Handlowego (o nazwie SG Crude Oil Rebate), dała 20 proc. zarobku w trzy lata. Sporo, ale w skali roku to tylko 6,6 proc. Tyle można było zarobić na zwykłej lokacie bankowej.

A przecież uczestnicy SG Crude Oil Rebate i tak są nie lada szczęściarzami. Jak wyliczyliśmy, średni zysk ze wszystkich zakończonych od stycznia do października produktów strukturyzowanych wyniósł 0,55 proc. w skali roku. Czyli niemal dziesięć razy mniej niż zarobek na zwykłej lokacie bankowej, która w ostatnich latach dawała średnio 5 proc. zysku rocznie.

Obrońcy produktów strukturyzowanych przypominają, że w ostatnich latach i tak dały one dużo lepsze wyniki niż zwykłe fundusze inwestycyjne, które w czasie bessy potraciły po kilkadziesiąt procent pieniędzy klientów. - Jeśli ktoś trzy lata temu zainwestował w "strukturę" i dziś odzyskuje wpłacony kapitał, to po załamaniu na giełdzie i tak jest w dobrej sytuacji - przekonuje Maciej Kossowski z firmy Wealth Solutions specjalizującej się w oferowaniu lokat strukturyzowanych.

I dodaje, że przygniatająca większość lokat strukturyzowanych oparta jest na opcjach, które zarabiają przy wzroście cen akcji, surowców i nieruchomości. Dlatego w czasie bessy na giełdach "struktury" też nie zarabiają, choć - w odróżnieniu od akcji i funduszy - również nie tracą.

Marcina Krasonia z Open Finance najbardziej denerwuje to, że nie wszystkie banki chcą ujawniać wyniki swoich inwestycji strukturyzowanych. Takie banki jak BGŻ, Millennium czy BRE odmówiły nam informacji o tym, czy i ile w tym roku zarobili klienci na ich "strukturach". - To nie fair wobec klientów, którzy mają prawo wiedzieć, czy "struktury", które banki wcześniej oferowały, okazały się sukcesem, czy wstydliwą porażką - mówi Krasoń.

Choć koniunktura na giełdzie się poprawia i bankowcy powoli zaczynają przestawiać sprzedażową machinę w placówkach na fundusze inwestycyjne, na pewno nadal będą też kusić klientów "strukturami". Bo z punktu widzenia banku taka "struktura" to jeden z najbardziej zyskownych produktów.

"Struktura" jest też dla banku wygodną alternatywą w sytuacji, gdy trzeba ciąć oprocentowanie zwykłych lokat. Miraże zysków ze "struktur" są wtedy ostatnią deską ratunku, by zaoferować rozpieszczonym klientom coś innego, ale również z wysokim procentem.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    31 głosów