Komisja Europejska zrewidowała we wtorek w górę poprzednie prognozy dotyczące polskiej gospodarki - jeszcze we wrześniu twierdziła, że PKB Polski w 2009 r. wzrośnie o 1 proc. Zdaniem Komisji Europejskiej polska gospodarka będzie rosła mocniej w kolejnych latach - w 2010 r. PKB Polski ma wzrosnąć o 1,8 proc., a w 2011 - o 3,2 proc.
Oznacza to, że w tym roku
Polska jest zdecydowanym liderem UE, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. Równie dobrze wygląda sytuacja Polski na tle innych krajów w kolejnych latach - w 2010 roku wyższą prognozę wzrostu ma tylko Słowacja (której gospodarka skurczy się jednak w tym roku aż o 5,8 proc.) ze wzrostem PKB na poziomie 1,9 proc. W 2011 wyższy wskaźnik od Polski zanotuje zaś jedynie
Estonia, której gospodarka ma wzrosnąć o 4,2 proc.
KE podała także we wtorek, że oczekiwany tegoroczny deficyt finansów publicznych w Polsce wyniesie 6,4 proc. wartości PKB, a w przyszłym roku wzrośnie do 7,5 proc. Od lipca Polska objęta jest procedurą nadmiernego deficytu, którą wszczyna się, gdy deficyt finansów publicznych wynosi powyżej wymaganego w traktacie z Maastricht limitu 3 proc. W ubiegłym roku deficyt finansów publicznych w Polsce wyniósł 3,6 proc.
Unijna prognoza zakłada też systematyczny wzrost długu publicznego w Polsce w kolejnych latach. W tym roku ma on wynieść 51,7 proc. wartości PKB, a w przyszłym roku sięgnie on 57 proc.
Prawdziwe problemy mogą się jednak zacząć w 2011 r. - wtedy KE przewiduje, że
dług publiczny wyniesie 61,3 proc., czyli powyżej dozwolonego limitu w kryteriach z Maastricht i zapisanego w polskiej konstytucji dozwolonego pułapu 60 proc. PKB. KE ostrzegła we wtorek, że rząd musi zmienić politykę, by nie doprowadzić do tego stanu.
- Wzrost PKB na poziomie 1,2 proc. nie będzie miał wpływu na rynek pracy, a tu niestety zatrudnienie spada, bezrobocie rośnie i powstaje pytanie, kiedy to się skończy. Z naszych wyliczeń wynika, że aby sytuacja zaczęła się poprawiać, PKB musiałby wzrosnąć o 3 proc., a na to się nie zapowiada - komentuje Mateusz Szczurek, analityk ING Banku Śląskiego. - W 2012 r. będzie nam trudno obniżyć deficyt do poziomu 3 proc. PKB. To w dużej mierze zależy od sytuacji gospodarczej. Dojście do poziomu zapisanego w traktacie z Maastricht będzie możliwe, pod warunkiem że w przyszłym roku wzrost PKB osiągnie przynajmniej 2 proc.
Rosnąć będzie bezrobocie Komisja Europejska po raz kolejny zwróciła dziś uwagę na "zaskakującą odporność" polskiej gospodarki na kryzys. Joaquin Almunia, unijny komisarz ds. ekonomicznych i walutowych tłumaczył, ze to m.in. zasługą coraz lepszego wykorzystania funduszy strukturalnych UE, deprecjacji złotego oraz dość silnego popytu wewnętrznego. - Nie jestem wielkim optymistą, jeśli chodzi o polski rynek pracy w 2010 r. Oczekujemy wzrostu bezrobocia - przestrzegał Almunia.
Komisja prognozuje, że w tym roku bezrobocie wyniesie ono 8,4 proc. (z powodu innej metodologii dane KE różnią się od prezentowanych przez GUS, który podał, że we wrześniu stopa bezrobocia wyniosła 10,9 proc.). W 2010 r. bezrobocie w Polsce wzrośnie do 9,9 proc., a w 2011 r. może przekroczyć 10 proc.
Zdaniem wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka Polska utrzyma wyjątkową pozycję na tle innych krajów UE.
- Po 20 latach dynamicznej transformacji widać jak nasza gospodarka i polscy przedsiębiorcy potrafią sobie radzić. W relacjach makroekonomicznych mamy elastyczny kurs złotego, co sprawia, że po osłabieniu się kursu naszej waluty w ciągu ostatniego roku możliwości eksportowe bardzo wzrosły - powiedział we wtorek. Pawlak podkreślił też, że poprawiła się konkurencyjność krajowej produkcji w stosunku do towarów importowanych. - To składa się na bardzo trwałe i mocne podstawy pozytywnego wzrostu gospodarczego w Polsce. Uważam, że uda nam się utrzymać tę pozycję w Europie - stwierdził.
Długa droga do strefy euro KE podała, że w 2011 r. wszystkie nowe kraje członkowskie UE powrócą na ścieżkę solidnego wzrostu gospodarczego, będą miały jednak problemy z nadmiernym deficytem finansów publicznych. Według Komisji oznacza to jasno, że znacznie oddala to perspektywę wejścia tych krajów do strefy euro w najbliższej przyszłości. Wszystkie nowe kraje członkowskie poza Bułgarią i Estonią będą miały w tym roku poziom deficytu powyżej 3 proc. PKB.
Recesja zakończona Komisja Europejska ogłosiła też prognozy gospodarcze dla wszystkich krajów UE, w których szacuje, że recesja w UE zakończyła się w trzecim kwartale 2009 r.
- Gospodarka UE wychodzi z recesji. Zawdzięczamy to ambitnej polityce podjętej przez rządy i
banki centralne krajów unijnych, które nie tylko postawiły tamę kryzysowi, ale zapoczątkowały też ożywienie gospodarcze - powiedział Joaquin Almunia.
Perspektywa poprawy sytuacji gospodarczej w UE w najbliższych dwóch latach jest jednak bardzo umiarkowana, bo - jak ocenia KE - zależy o bardzo powolnego tempa wzrostu unijnego eksportu poza Unię. KE przewiduje, że wzrost PKB w całej UE wyniesie 0,7 proc. w 2010 r. W tym roku gospodarka UE ma spaść o 4,1 proc..
Lepiej będzie już w 2011 r., kiedy gospodarka UE wzrośnie o 1,6 proc., a PKB strefy euro wzrośnie o 1,5 proc.
Prognozy KE są w tym przypadku znacznie bardziej optymistyczne niż we wrześniu, kiedy przewidywano, że gospodarka krajów strefy euro skurczy się w przyszłym roku o 0,1 proc.
Niestety, ożywienie nie oznacza poprawy sytuacji na rynku pracy. W przyszłym roku stopa bezrobocia w strefie euro, która obecnie wynosi 9,5 proc., wzrośnie do 10,7 proc., a w 2011 - do 10,9 proc. Dla całej UE bezrobocie w tym roku wyniesie 9,1 proc., w przyszłym roku wzrośnie do 10,3 proc. Spadnie, ale nieznacznie, dopiero w 2011 r., gdy stopa bezrobocia wyniesie 10,2 proc.
Najgorzej w krajach nadbałtyckich Komisja Europejska prognozuje, że ożywienie gospodarcze najpóźniej będzie widoczne w krajach bałtyckich, które najmocniej odczuły światowy kryzys gospodarczy. KE oczekuje, że wzrost gospodarczy odnotują one dopiero w 2011 r., a w tym ich gospodarki zanotują dwucyfrowy spadek.
W tym roku na Litwie PKB według unijnych prognoz skurczy się o 18,1 proc., w 2010 spadek gospodarki wyniesie 3,9 proc. i dopiero w 2011 odnotuje ona wzrost na poziomie 2,5 proc.
Podobnie sytuacja wygląda na Łotwie, która w latach 2006-07 odnotowywała roczny wzrost gospodarczy na poziomie 10-12,2 proc. W tym roku oczekuje się, że łotewska gospodarka skurczy się o 18 proc., w przyszłym roku spadek wyniesie 4 proc., a w 2011 wzrost gospodarczy będzie na poziomie 2 proc.
Stosunkowo najlepiej na tle tych dwóch państw wygląda sytuacja w Estonii, gdzie tegoroczny spadek PKB wyniesie co prawda aż 13,7 proc., ale już w przyszłym roku KE prognozuje minimalny spadek na poziomie 0,1 proc. Za dwa lata gospodarka Estonii ma już w pełni wejść w fazę ożywienia, czego dowodem ma być wzrost PKB w wysokości 4,2 proc.