W opinii RPP nadmierny deficyt wynika z obniżki w ostatnich latach składek do ZUS i podatków, co nie było połączone z odpowiednim ograniczeniem wydatków publicznych. Prognozy rządowe przewidują, że relacja
długu publicznego na koniec 2010 r. będzie minimalnie niższa od 55 proc.
PKB. Ma to być możliwe dzięki uzyskaniu wysokich przychodów z
prywatyzacji. Według RPP dochody z prywatyzacji "z natury mają charakter jednorazowy" i ich realizacja "obarczona jest dużym ryzykiem".
Według RPP założone tempo wzrostu PKB w przyszłym roku wynoszące 1,2 proc. jest nieznacznie niższe, niż wskazują to szacunki NBP. Wynika to z faktu, że resort finansów bardziej pesymistycznie ocenia wpływ pogorszenia sytuacji na
rynku pracy na spożycie indywidualne oraz znaczące zmniejszenie liczby inwestycji.
RPP kwestionuje też przewidziany w projekcie przyszłorocznego
budżetu wzrost wpływów podatkowych o 6 proc. i nazywa to założenie "optymistycznym".
Wątpliwości RPP wzbudził również zawarty w projekcie budżetu plan finansowy dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, który przewiduje wzrost dotacji z budżetu państwa o 24,7 proc. oraz dodatkowe zasilenie FUS kwotą 7,5 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Według RPP "jest to bardzo kontrowersyjna propozycja, biorąc pod uwagę, że zasadnicze koszty fiskalne wynikające ze starzenia się społeczeństwa wystąpią dopiero w nadchodzących dekadach". Wykorzystanie rezerwy demograficznej już w przyszłym roku może stworzyć niebezpieczny precedens i w ostateczności zagrozić długookresowej stabilności finansów publicznych. "Istnieje też ryzyko, że zapisana w planie FUS prognoza wpływów ze składek ubezpieczeniowych okaże się zbyt optymistyczna i w konsekwencji nastąpi zwiększenie zadłużenia ZUS w bankach" - ocenia RPP.