W III kwartale ubiegłego roku TVN zanotował 74 mln zł zysku operacyjnego. Teraz wyniki miały być słabsze, ale analitycy i tak spodziewali się zysku operacyjnego na poziomie 6 mln zł. Jak wynika z raportu kwartalnego spółki, strata operacyjna jest spowodowana spadkiem przychodów reklamowych, konsolidacji w grupie z wciąż nierentowną platformą cyfrową N oraz wyższymi od oczekiwań kosztami tworzenia ramówki.
W skali roku o ponad 20 proc. wzrosły co prawda przychody w III kwartale do poziomu 427,88 mln zł, jednak jest to efekt konsolidacji z platformą N. Nie uwzględniając konsolidacji, okazuje się, że przychody w III kwartale spadły w skali roku o 5,2 proc., do poziomu 335,37 mln zł.
Spadły przychody z emisji reklam. Bo choć TVN zwiększył swój udział na rynku reklamy telewizyjnej, sam rynek od początku roku skurczył się o 12,6 proc.
- Strata operacyjna jest nieco gorsza od oczekiwań, ale można się było jej spodziewać. Wynikała ona ze słabej sytuacji na rynku reklamy oraz słabych zysków operacyjnych TVN, a także strat, które przynosi platforma N, przed rokiem jeszcze nieskonsolidowana z całą grupą - komentuje Sobiesław Pająk, analityk z Internetowego Domu Maklerskiego.
Wypracowany przez grupę TVN w III kwartale zysk netto wyniósł 58,24 mln zł, co oznacza wzrost o 53 mln zł w stosunku do analogicznych danych z ubiegłego roku, jednak zdaniem Pająka został on praktycznie w całości wypracowany na różnicach kursowych wynikających z osłabienia się złotego w stosunku do euro.
Na uwagę zasługuje też stosunkowo niska marża EBITDA, która za III kwartał wyniosła tylko 11,4 proc., podczas gdy rok temu było to 26,8 proc. Jak tłumaczy Sobiesław Pająk, to także efekt złej sytuacji na rynku reklamowym. W IV kwartale ta sytuacja może się jednak polepszyć. - Z miesiąca na miesiąc zaczynamy obserwować poprawę trendów w przychodach reklamowych oraz wierzymy, że rynek reklamy najgorsze ma już za sobą - mówi prezes TVN Markus Tellenbach cytowany w komunikacie prasowym
- Na pewno w IV kwartale w dalszym ciągu będziemy obserwowali spadki, pytanie tylko, jak duże one będą. Wszystko zależy od tego, co zrobią reklamodawcy w grudniu. Mogą albo korzystając z niskiego poziomu nakładów na reklamę u konkurencji, zwiększyć swój wkład w celu zwiększenia udziałów w rynku albo mając w perspektywie koniec roku, odpuścić zupełnie, żeby ratować tegoroczne wyniki finansowe. Wydaje się, że rynek reklamy rzeczywiście najgorsze ma już za sobą, ale oznacza to tylko tyle, że tempo spadku będzie się stopniowo wygaszało. Na szybki wzrost raczej nie ma szans - komentuje Pająk.