Biznes Ludzie Pieniądze

Będą nas odcinać od sieci?

Konrad Niklewicz
03.11.2009 , aktualizacja: 04.11.2009 10:37
A A A Drukuj
Zapis, by nie ograniczać dostępu do internetu bez wyroku sądu, jest sprzeczny z unijnym prawem - uznały służby prawne Parlamentu Europejskiego
Trwa walka z piractwem i podróbkami
Internet Fot. Marzena Hmielewicz / AG
Trwa walka z piractwem i podróbkami


Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Ściągasz filmy albo muzykę z sieci? Nie zawsze za nie płacąc i nie zawsze respektując prawa autorskie? Wkrótce możesz być odcinany od internetu. Nawet bez uprzedniej decyzji sądu - ostrzegają organizacje pozarządowe.

Alarmują, że niedługo kolejne rządy Unii pójdą śladem Francji i wprowadzą przepisy, na podstawie których odcinanie lub ograniczanie dostępu do internetu będzie możliwe bez wyroku, tylko na podstawie urzędniczego widzimisię. Martwić się powinni nie tylko ci, którzy nielegalnie ściągają z sieci filmy i muzykę, ale także zwykli, Bogu ducha winni konsumenci. Bo rządy, firmy telekomunikacyjne, dostawcy internetowi itp. będą mogły też "cenzurować" dostęp do internetu. Kilku operatorów w Europie już ogranicza dostęp niektórym użytkownikom do takich aplikacji jak popularny Skype.

- Nasze prawa obywatelskie będą łamane - twierdzą działacze organizacji pozarządowych, takich jak np. francuska La Quadrature du Net.

Ten czarny scenariusz może się ich zdaniem ziścić, gdy w środę z unijnej dyrektywy regulującej rynek telekomunikacji ("Pakiet telekomunikacyjny") zniknie poprawka 138. Ta poprawka, wciśnięta do dyrektywy przez europarlament w maju, w atmosferze politycznej awantury, stwierdzała, że nie wolno ograniczać dostępu do internetu bez wyroku sądu (z wyjątkiem zagrożenia publicznego, czyli np. aktów kryminalnych).

Takiemu zapisowi od zawsze sprzeciwiały się rządy. Europosłowie przegłosowali go, bo w maju trwała już kampania wyborcza do nowej kadencji PE, a protesty społeczne - organizowane przez organizacje pozarządowe - były wyjątkowo głośne.

Unijne rządy postawiły jednak na swoim. Już po wyborach przekonały eurodeputowanych, by poprawkę 138 zmienić i zastąpić inną, bardziej łagodną. Dziś komisja koncyliacyjna ostatecznie przesądzi treść poprawki.

Europosłowie nie mogli odmówić, bo okazało się, że kontrowersyjny zapis, o który tak bardzo biją się organizacje pozarządowe (i który sami wcześniej przegłosowali), jest sprzeczny z prawem europejskim. Potwierdziły to służby prawne Parlamentu Europejskiego.

Poprawkę 138 sformułowano bowiem tak, że wkracza ona w krajowy system organizacji wymiaru sprawiedliwości. De facto narzuca każdemu państwu to, jak ma wyglądać procedura karna. A takich kompetencji żadna unijna instytucja nie ma.

- Nawet gdyby ta dyrektywa weszła w życie razem z poprawką 138, to wówczas rządy by ją zaskarżyły do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a ten ją unieważnił - mówi "Gazecie" jeden z ekspertów europarlamentu proszący o zachowanie anonimowości.

Mimo tej opinii garstka europosłów z frakcji Zielonych i komunistów nie chce się poddać i zamierza blokować ugodę z rządami. - Posiedzenie komisji koncyliacyjnej przeciągnie się do późnych godzin nocnych. Dyskusje będą trudne - mówi Julie Krammer z biura prasowego europarlamentu.

Jeśli komisja podejmie decyzję, "Pakiet telekomunikacyjny" raz jeszcze zostanie poddany pod głosowanie przez cały europarlament - zapewne w grudniu.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy