Do końca tygodnia Naftohaz musi zapłacić Gazpromowi za październikowe dostawy gazu. Premier Rosji Władimir Putin od ostatniego piątku mówi, że Kijów może mieć problemy z zapłatą, powołując się na informacje otrzymane w czasie telefonicznej rozmowy z premier Ukrainy Julią Tymoszenko. Według premiera Rosji to mogłoby doprowadzić to kolejnego konfliktu Moskwy z Kijowem, zagrażając stabilności tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę do Europy Zachodniej. Po raz pierwszy premier Rosji oświadczył to na piątkowym spotkaniu z przedstawicielami swojej partii Jedna Rosja, a następnie sytuację gazowych rozliczeń z Ukrainą omawiał z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem.
Zaraz po tych groźbach Putina bank centralny Ukrainy stwierdził, że ma pieniądze na zapłatę rachunku dla Gazpromu. Jednak w kolejnych dniach swoimi obawami o stabilność tranzytu gazu przez Ukrainę premier Rosji dzielił się z premierami Szwecji Fredrikiem Reinfeldtem, Danii Larsem Loekke Rasmussenem oraz z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Putin apelował, by UE "wybuliła miliardzik euro" dla Ukrainy na zapłatę za rosyjski gaz.