50-letni Gary Kaplan to jedna z "ofiar" nagonki FBI i amerykańskiego rządu na serwisy hazardowe. Założony przezeń pod koniec lat 90. serwis BetOnSports okazał się prawdziwą maszynką do zarabiania pieniędzy - w 2004 r. przychody spółki przekroczyły 1,25 mld dol. W tym samym roku spółka zadebiutowała na londyńskiej giełdzie, co według sądowych dokumentów przyniosło Kaplanowi ponad 100 mln dol.
Problem polegał na tym, że 98 proc. wpływów BetOnSports pochodziło z kieszeni użytkowników z
USA, gdzie e-hazard i wirtualna bukmacherka są zakazane od lat.
- Jego model biznesowy opierał się na pewnym zakładzie: że będzie poza zasięgiem amerykańskiego prawa USA - mówił Michael Reap reprezentujący prokuraturę w tej sprawie. - Dziś Kaplan ten zakład przegrał.
Kaplanowi nie pomogło, że lokował swoje oddziały m.in. na wyspach Aruba i Antigua. Agenci FBI przyszpilili go na tym, że spółka do obsługi zakładów korzystała też z serwerów w Miami. W 2006 r. został skazany za wielokrotne łamanie amerykańskich paragrafów, głównie dotyczących e-hazardu. BetOnSports wstrzymało działalność, rok później złożyło wniosek o upadłość. Według amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości na upadłości serwisu jego klienci stracili od 7 do nawet 20 mln dol.
Kaplana aresztowano w marcu 2007 r. na Dominikanie. Od tamtej pory siedział w więzieniu. W sierpniu br. Kaplan przyznał się do winy, zaproponował też, że wpłaci - w ramach ugody - 43,65 mln dol. na konta amerykańskiego skarbu państwa. Ale i tak dostał maksymalny wyrok - 51 miesięcy w więzieniu.