Ankieta SII przeprowadzona wśród 1300 inwestorów indywidualnych daje obraz inwestora na
GPW po największym od dziesięcioleci kryzysie giełdowym, który swoje apogeum osiągnął w lutym tego roku.
Sylwetka przeciętnego gracza w Polsce pozostaje niezmienna - to młody mężczyzna (26-35 lat) z wyższym wykształceniem. Wśród pań do inwestowania w akcje przyznaje się jedynie niecałe 13 proc. badanych.
Okazuje się, że pieniądze zarobione na obrocie akcjami,
kontraktami terminowymi i obligacjami mogą być głównym źródłem utrzymania nawet w czasie kryzysu. W tym roku taki sposób na życie wskazało 6,3 proc. ankietowanych. To tylko niewiele mniej niż w poprzednim roku, kiedy wskaźnik sięgnął 7,6 proc. Dominują wśród nich najbogatsi, czyli mający portfele warte ponad pół miliona złotych. Z grubsza co trzeci z nich nie robi w życiu nic poza tym, że inwestuje na parkiecie. Ale ostatnio pewnie i niektórzy zawodowcy musieli zacisnąć pasa, bo w 2008 r. przeciętna strata inwestora wyniosła 1,2 proc. Rok wcześniej było 24 proc. zysku.
Po spadku wartości portfeli widać, że przecena akcji na GPW poważnie zmniejszyła majątki inwestorów. Przed rokiem zaangażowanie na parkiecie kwoty ponad 500 tys. deklarowało 6,8 proc. graczy, obecnie - 4,3 proc. Odsetek inwestorów wzrósł jedynie w dwóch kategoriach portfeli - od 10 do 50 tys. zł oraz poniżej 10 tys. zł.
To, że wielu inwestorów napędziła giełdzie największa hossa w historii rozpoczęta w 2003 r., widać po deklarowanym doświadczeniu - aż 63 proc. inwestuje do pięciu lat. Na parkiecie pozostaje jedynie 5 proc. weteranów, którzy swój staż ocenili na powyżej 15 lat. Przypomnijmy, że GPW działa od niespełna 19 lat.